Oczami Rose
Gdy zobaczyłam Alex i Harry'ego trzymanych za ręce, od razu wiedziałam, że świetnie do siebie pasują. Cieszę się z nowego szczęścia Alex. Bardzo przeżywała cała tą sytuację z Victorem.
Ale teraz jest już dobrze.
Razem z Niallem, Louisem, Liamem i Zaynem wyszliśmy do ogrodu. Najpierw pograliśmy w nogę. Grałam z Zaynem i Liamem przeciwko Niallowi i Lou. Było bardzo śmiesznie. Chłopcy faulowali się nawzajem. Po skończonej grze usiedliśmy na rawie. Po chwili przyszli Alex i Harry i dosiedli się do nas. Szyko pobiegłam do pokoju, wzięłam magnetofon z piosenkami i wróciłam do ogrodu.
-Wstawajcie-zarządziłam i położyłam magnetofon na trawie-będziemy tańczyć. Razem z Alex nauczymy was jednego układu, którego uczyłyśmy się w gimnazjum.
Chłopcy i Alex wstali. Puściłam piosenkę "Girlfriend" Avril Lavigne . Alex uśmiechnęła się do mnie, wiedząc o który układ chodzi i podeszła do mnie.
-Dobra, chłopaki. To pokażemy wam, co macie robić, a wy to naśladujcie-powiedziała.
Zaczęłyśmy tańczyć. Chłopaki szybko załapali o co chodzi i wychodziło im to świetnie.
Jednak w pewnym momencie Zayn wpadł na Lou i zaczęli się wygłupiać. Do nich dołączył się też Hazza. Tylko Niall i Liam zostali wiernymi uczniami. Próbowali tańczyć, chociaż Zayn, Lou i Hazz im przeszkadzali.
Po pół godzinie Niall i Liam już umieli zatańczyć ten układ. Na końcu zatańczyliśmy go razem. Wyszło super.
-Może zatańczymy ten układ albo użyjemy jego kilka fragmentów do któregoś przyszłago naszego teledysku?-zastanowił się Liam.
-Tak! Będzie super!-zawołał Horan.
-No to zostaje wam nauczyć go reszty chłopaków-powiedziała Alex, podchodząc do Harry'ego i całując go w policzek.
Wszyscy sie zaśmialiśmy.
-Ej, kiedy wracamy?-spytał Zayn.
-Już chcecie wracać?-zrobiła obrażoną minę.
-Jasne, że was lubimy! I to bardzo! Tylko... że -podrapał się w głowę-jednak trochę nam zajmie powrót do domu, a chciałbym jeszcze dzisiaj się spotkać z Perrie.
Uśmiechnęłam się.
-No to musimy się zaraz zbierać i za 15 minut odjeżdżamy-powiedział Lou.
-15 minut?!-spytaliśmy naraz: ja i Niall przytulając się i Alex z Harry'm, który przyciągnął ją do siebie.
-Tak-odpowiedział wesołek-No to teraz macie 14 minut. Buzi buzi i idziemy.
-Dobra, to ja, Zayn i Lou nie będziemy wam przeszkadzać-wtrącił się Liam- i idziemy pożegnać się z Kate.
I poszli do domu.
Odwróciłam się w stronę blondyna i założyłam mu ręce na szyję.
-Będę tęsknić-powiedział.
-Ja też. Kiedy sie spotkamy?-spytałam-pamiętaj, że będę tutaj jeszcze 9 dni...
-Wiem, wiem. o bardzo mało... Ale jutro się spotkamy, co? Przyjedziecie do nas. Macie tutaj nasz adres-podał mi karkę.
-Ok. Jestem ciekawa, jak mieszkacie.
-No, to jutro o `12.00 będziesz ty i Alex u nas?
-Tak, tylko jeszcze coś z mamą zrobię, ale będziemy.
-Ok, jakby coś to pisz.
Pocałowałam blondyna w usta.
-Oczywiście.
Oczami Alex
Harry przyciągnął mnie do siebie i pocałował w usta.
-Ładnie ci w zielonym-powiedział.
-Ha ha ha! Dziękuję!
Nagle poczułam, że coś na mnie wskoczyło.
-Alex!!!-Rose krzyknęła mi do ucha.
-Co>
-Jutro jedziemy do chłopaków!
-Super!-spojrzałam na Harry'ego-tak trudno było mnie zaprosić do siebie, że musiałam dowiedzieć się od Rose?-uśmiechnęłam się.
-Właśnie-zwrócił się do niego Niall z założonymi rękoma i podniesioną jedną brwią. Zaśmieliśmy się.
-Jeszcze 7 minut!-krzyknął Louis.
Spojrzałam na Harry'ego. Właśnie przeczesał włosy rękoma. Uśmiechnęłam się do niego. Podeszłam do niego i spojrzałam mu głęboko w oczy, a on objął mnie w talii i pocałował w usta.
-Będę tęsknił-szepnął.
-Ja też-wtuliłam się w niego, a on pocałował mnie w czoło.
-Już? Chodźmy-poganiał nas Zayn. Wzięłam mojego chłopaka za rękę i poszliśmy do samochodu chłopaków.
en rozdział jest trochę krótki... Przepraszam.
Wesołych Świąt!
niedziela, 22 grudnia 2013
niedziela, 15 grudnia 2013
Rozdział 12
Z każdym z pić w jednej ręce wróciłam do Hazzy. Dalej były tam fanki, próbowałam się przepchać, choć to było trudne. Jednak byłam na tyle blisko, żeby zobaczyć, co się dzieje...
Na Harry'm siedziała dziewczyna mniej więcej w moim wieku i się całowali!
-Daj to Harry'emu-podałam koktajle dziewczynie, które stała najbliżej mnie i wybiegłam z parku.
Byłam na niego tak zła, że nawet nie mogłam się rozpłakać.
Jak on mógł mi to zrobić! Mówił, że mnie kocha!
Dlaczego ja mam takiego pecha do chłopaków? Żaden mnie naprawdę nie kochał, chociaż każdy zapewniał, że tak jest. I teraz Harry! Chodzimy ze sobą ledwo jeden dzień!
Od zawsze, gdy jestem zła, zrozpaczona, smutna, chodzę do sklepu zoologicznego i tam patrzę na króliki, chomiki, rybki i czuję się lepiej.
Po kilku minutowym poszukiwaniu sklepu, znalazłam go. Weszłam.
-Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc?-spytała znudzonym głosem kasjerka.
-Nie, dziękuję. Ja przyszłam pooglądać zwierzęta.
Podeszłam najpierw do królików, jak zawsze. I właśnie wtedy, jeden jedyny i pierwszy raz spotkałam się z takim przypadkiem, że królików była para, samiczka i samiec, którzy wtuleni w siebie dotykali się noskami. I wtedy załzawiły mi oczy.
Oczami Harry'ego
Gdy Alex poszła po picia, przyszła grupka dziewczyn i poprosiły o zdjęcia i autografy.
Nagle jedna z nich usiadła mi na kolanach i zaczęła mnie całować. Przez chwilę mój mózg się "wyłączył". Nie wiedziałem kim jestem, gdzie jestem, co robię i dlaczego. Po chwili oprzytomniałem.
Zepchnąłem dziewczynę i odszedłem od dziewczyn.
Bardzo lubię swoje fanki, ale to było przegięcie.
Zacząłem się zastanawiać, gdzie Alex, gdy ktoś zapukała mnie w ramię. Odwróciłem się i zobaczyłem blondynkę.
-Jakaś brunetka powiedziała, żeby ci to dać-wyciągnęła ręce, w których były dwa koktajle. Wziąłem je od niej.
-Wiesz, gdzie poszła ta dziewczyna?-spytałem.
-Wybiegła z parku-powiedziała i odeszła.
Odłożyłem dwa picia na pobliską ławkę i zadzwoniłem do Rose.
-Halo?
-Cześć Rose. Tu Harry.
-Cześć. Coś się stało? Masz taki dziwny głos...
-No tak, hm... Nie przyszła do domu Alex?
-Nie, nie ma jej, a co?
-No ten, em...Alex jest na mnie zła... I gdzieś poszła, ale nie wiem gdzie jest.
-Co? Ale jak to?
-Nooo, poszliśmy do parku. Alex poszła po picia dla nas i przyszły d mnie fanki i ... jedna zaczęła mnie całować...
-Co?!
-Odepchnąłem ją, ale wydaje mi się, że Alex widziała, jak ta dziewczyna mnie całuje. No i gdzieś poszła. Nie wiem gdzie.
-Co?!!
-Rose, proszę, pomóż...
-No nie wierzę...
-Proszę, Rose...
-Harry! Jak możesz?!!! Ty świnio!-krzyknęła do słuchawki.
-Pozwoliłeś się całować tej lasce, tak?!
-No nie, ja tylko...
-Nie, przestań! Ja myślałam, że jesteś dla niej idealnym chłopakiem. A ty...
-Rose, to nie tak
-A jak?!
-Bo ja...nie wiedziałem, co się ze mną dzieje, jakbym się, hm... wyłączył?
Cisza.
-Rose?
-Nie wiedziałeś co się z tobą działo, tak?-spytała powoli.
-Tak. Nie wiem, dlaczego, no ale...Gdzie ona może być?
-Em.. Nie jestem pewna, ale możliwe, że jest w sklepie zoologicznym.
-Co?-żartuje sobie?
-Ech...Wiem, to dziwne.
-Aha. Nie wiesz gdzie jest jakiś sklep zoologiczny?
-Nie wiem.
-No dobrze. Dzięki, Rose.
-Spoko...Harry?
-Tak?
-Sory, że się na ciebie wydarłam, no ale...
-Nie ma sprawy-przerwałem jej-już ok.
-Rose! Chodź tu!-usłyszałem w tle głos Niallera.
-Już idę!-odkrzyknęła-sory, Harry, ale muszę już lecieć.
-Ok, dzięki. Cześć!
-Cześć.
Rozłączyłem się i schowałem komórkę do kieszeni. Po około 10 minutach znalazłem sklep. Wszedłem do niego.
-Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc?-spytała dziewczyna za ladą zajęta swoją komórką.
-Dzień dobry. Nie, dziękuję... Albo poproszę. Nie wchodziła do sklepu niska brunetka w falowanych włosach? Ma na sobie zieloną bluzkę...
-Tak, tak-spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. W sumie nie dziwę się jej. Wchodzi chłopak do zoologa i pyta o dziewczynę- Weszła w głąb sklepu.
-Dziękuję.
Poszedłem dalej. Przy królikach znalazłem kucającą Alex.
-Alex...
Wstała, odwróciła się i zobaczyła mnie. Wyciągnąłem rękę, chcąc ja złapać, ale ona wywinęła się i szybkim krokiem wyszła ze sklepu.
-Do widzenia-pożegnałem się ze sprzedawczynią.
Gdy Alex wyszła ze sklepu, zaczęła biec. To ja za nią.
-Alex! Zaczekaj!-krzyknąłem. Ludzie się na mnie patrzyli. Znalazło się kilku paparazzich, którzy zaczęli robić mi zdjęcia. Super...
Alex odwróciła się. Między nami było z 8 metrów.
-Myślałam, że mnie kochasz!-krzyknęła.
-Alex! Ja cię kocham!-odkrzyknąłem. Nie chciałem krzyczeć, ponieważ ludzie przystawali i przysłuchiwali się naszej dość głośnej rozmowie, więc podszedłem do dziewczyny. lecz ona zrobiła krok do tyłu. No dobra, to będziemy krzyczeć...
-Jasne! A ta dziewczyna, z którą się całowałeś?! Może za wcześnie wróciłam?! I nie zdążyłeś się z nią pożegnać przed moim przyjściem?!
-To nieprawda!-podszedłem do niej-ja cię kocham.
-Nie wierzę ci-głos jej się załamał i wybuchła płaczem, zakrywając twarz rękoma.
-Alex...-zacząłem, ale podbiegła do najbliższej ławki i usiadła. Podciągnęła nogi, oplatając je rękoma, ja kucnąłem przed nią.
-Pozwól mi wytłumaczyć...
-Idź, nie chcę cię znać-powiedziała spokojnie-okłamałeś mnie...
-Alex, ja cię kocham. wiem, nie zrobiłem dobrze, ale chciałbym ci wytłumaczyć... Przepraszam-odwróciłem się i powoli odchodziłem.
-Zaczekaj-usłyszałem głos Alex. Był ledwie dosłyszalny i mimo hałasu, który panował wokół nas, usłyszałem go. Usiadłem obok Alex i przytuliłem ją. Wytłumaczyłem jej, jak to było.
-Alex, bardzo cię przepraszam-powiedziałem na koniec.
-To ja cię przepraszam, powinnam była cię wysłuchać, ale.. jakoś tak... zdenerwowałam się i...-zaczęła się plątać, więc pocałowałem ją w usta.
-Kocham cię-szepnąłem.
-Ja ciebie też...
Przepraszam, że w tamtym tygodniu nic nie dodałam... Specjalnie dla mojej ukochanej czytelniczki następne rozdziały będą o Rose i Niall'u ;P Tak długo na nie czekałaś :*
Komu się podoba ten rozdział, niech napisze w komentarzu!
Na Harry'm siedziała dziewczyna mniej więcej w moim wieku i się całowali!
-Daj to Harry'emu-podałam koktajle dziewczynie, które stała najbliżej mnie i wybiegłam z parku.
Byłam na niego tak zła, że nawet nie mogłam się rozpłakać.
Jak on mógł mi to zrobić! Mówił, że mnie kocha!
Dlaczego ja mam takiego pecha do chłopaków? Żaden mnie naprawdę nie kochał, chociaż każdy zapewniał, że tak jest. I teraz Harry! Chodzimy ze sobą ledwo jeden dzień!
Od zawsze, gdy jestem zła, zrozpaczona, smutna, chodzę do sklepu zoologicznego i tam patrzę na króliki, chomiki, rybki i czuję się lepiej.
Po kilku minutowym poszukiwaniu sklepu, znalazłam go. Weszłam.
-Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc?-spytała znudzonym głosem kasjerka.
-Nie, dziękuję. Ja przyszłam pooglądać zwierzęta.
Podeszłam najpierw do królików, jak zawsze. I właśnie wtedy, jeden jedyny i pierwszy raz spotkałam się z takim przypadkiem, że królików była para, samiczka i samiec, którzy wtuleni w siebie dotykali się noskami. I wtedy załzawiły mi oczy.
Oczami Harry'ego
Gdy Alex poszła po picia, przyszła grupka dziewczyn i poprosiły o zdjęcia i autografy.
Nagle jedna z nich usiadła mi na kolanach i zaczęła mnie całować. Przez chwilę mój mózg się "wyłączył". Nie wiedziałem kim jestem, gdzie jestem, co robię i dlaczego. Po chwili oprzytomniałem.
Zepchnąłem dziewczynę i odszedłem od dziewczyn.
Bardzo lubię swoje fanki, ale to było przegięcie.
Zacząłem się zastanawiać, gdzie Alex, gdy ktoś zapukała mnie w ramię. Odwróciłem się i zobaczyłem blondynkę.
-Jakaś brunetka powiedziała, żeby ci to dać-wyciągnęła ręce, w których były dwa koktajle. Wziąłem je od niej.
-Wiesz, gdzie poszła ta dziewczyna?-spytałem.
-Wybiegła z parku-powiedziała i odeszła.
Odłożyłem dwa picia na pobliską ławkę i zadzwoniłem do Rose.
-Halo?
-Cześć Rose. Tu Harry.
-Cześć. Coś się stało? Masz taki dziwny głos...
-No tak, hm... Nie przyszła do domu Alex?
-Nie, nie ma jej, a co?
-No ten, em...Alex jest na mnie zła... I gdzieś poszła, ale nie wiem gdzie jest.
-Co? Ale jak to?
-Nooo, poszliśmy do parku. Alex poszła po picia dla nas i przyszły d mnie fanki i ... jedna zaczęła mnie całować...
-Co?!
-Odepchnąłem ją, ale wydaje mi się, że Alex widziała, jak ta dziewczyna mnie całuje. No i gdzieś poszła. Nie wiem gdzie.
-Co?!!
-Rose, proszę, pomóż...
-No nie wierzę...
-Proszę, Rose...
-Harry! Jak możesz?!!! Ty świnio!-krzyknęła do słuchawki.
-Pozwoliłeś się całować tej lasce, tak?!
-No nie, ja tylko...
-Nie, przestań! Ja myślałam, że jesteś dla niej idealnym chłopakiem. A ty...
-Rose, to nie tak
-A jak?!
-Bo ja...nie wiedziałem, co się ze mną dzieje, jakbym się, hm... wyłączył?
Cisza.
-Rose?
-Nie wiedziałeś co się z tobą działo, tak?-spytała powoli.
-Tak. Nie wiem, dlaczego, no ale...Gdzie ona może być?
-Em.. Nie jestem pewna, ale możliwe, że jest w sklepie zoologicznym.
-Co?-żartuje sobie?
-Ech...Wiem, to dziwne.
-Aha. Nie wiesz gdzie jest jakiś sklep zoologiczny?
-Nie wiem.
-No dobrze. Dzięki, Rose.
-Spoko...Harry?
-Tak?
-Sory, że się na ciebie wydarłam, no ale...
-Nie ma sprawy-przerwałem jej-już ok.
-Rose! Chodź tu!-usłyszałem w tle głos Niallera.
-Już idę!-odkrzyknęła-sory, Harry, ale muszę już lecieć.
-Ok, dzięki. Cześć!
-Cześć.
Rozłączyłem się i schowałem komórkę do kieszeni. Po około 10 minutach znalazłem sklep. Wszedłem do niego.
-Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc?-spytała dziewczyna za ladą zajęta swoją komórką.
-Dzień dobry. Nie, dziękuję... Albo poproszę. Nie wchodziła do sklepu niska brunetka w falowanych włosach? Ma na sobie zieloną bluzkę...
-Tak, tak-spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. W sumie nie dziwę się jej. Wchodzi chłopak do zoologa i pyta o dziewczynę- Weszła w głąb sklepu.
-Dziękuję.
Poszedłem dalej. Przy królikach znalazłem kucającą Alex.
-Alex...
Wstała, odwróciła się i zobaczyła mnie. Wyciągnąłem rękę, chcąc ja złapać, ale ona wywinęła się i szybkim krokiem wyszła ze sklepu.
-Do widzenia-pożegnałem się ze sprzedawczynią.
Gdy Alex wyszła ze sklepu, zaczęła biec. To ja za nią.
-Alex! Zaczekaj!-krzyknąłem. Ludzie się na mnie patrzyli. Znalazło się kilku paparazzich, którzy zaczęli robić mi zdjęcia. Super...
Alex odwróciła się. Między nami było z 8 metrów.
-Myślałam, że mnie kochasz!-krzyknęła.
-Alex! Ja cię kocham!-odkrzyknąłem. Nie chciałem krzyczeć, ponieważ ludzie przystawali i przysłuchiwali się naszej dość głośnej rozmowie, więc podszedłem do dziewczyny. lecz ona zrobiła krok do tyłu. No dobra, to będziemy krzyczeć...
-Jasne! A ta dziewczyna, z którą się całowałeś?! Może za wcześnie wróciłam?! I nie zdążyłeś się z nią pożegnać przed moim przyjściem?!
-To nieprawda!-podszedłem do niej-ja cię kocham.
-Nie wierzę ci-głos jej się załamał i wybuchła płaczem, zakrywając twarz rękoma.
-Alex...-zacząłem, ale podbiegła do najbliższej ławki i usiadła. Podciągnęła nogi, oplatając je rękoma, ja kucnąłem przed nią.
-Pozwól mi wytłumaczyć...
-Idź, nie chcę cię znać-powiedziała spokojnie-okłamałeś mnie...
-Alex, ja cię kocham. wiem, nie zrobiłem dobrze, ale chciałbym ci wytłumaczyć... Przepraszam-odwróciłem się i powoli odchodziłem.
-Zaczekaj-usłyszałem głos Alex. Był ledwie dosłyszalny i mimo hałasu, który panował wokół nas, usłyszałem go. Usiadłem obok Alex i przytuliłem ją. Wytłumaczyłem jej, jak to było.
-Alex, bardzo cię przepraszam-powiedziałem na koniec.
-To ja cię przepraszam, powinnam była cię wysłuchać, ale.. jakoś tak... zdenerwowałam się i...-zaczęła się plątać, więc pocałowałem ją w usta.
-Kocham cię-szepnąłem.
-Ja ciebie też...
Przepraszam, że w tamtym tygodniu nic nie dodałam... Specjalnie dla mojej ukochanej czytelniczki następne rozdziały będą o Rose i Niall'u ;P Tak długo na nie czekałaś :*
Komu się podoba ten rozdział, niech napisze w komentarzu!
piątek, 29 listopada 2013
Rozdział 11
Oczami Alex
* po kolacji *
Zaprowadziłam chłopaków do pokoi. Pokazałam pokój gościnny i otworzyłam drzwi.
-Proszę-powiedziałam, a Lou, Liam i Zayn podziękowali i weszli, a ja z Harrym poszliśmy dalej do mojego pokoju.
-E...to tak. Swoje rzeczy możesz położyć...-rozejrzałam się po pokoju- tu.-wskazałam na swoje biórko i krzesło.
-Ok, dzięki.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam piżamę.
-To ja idę się myć. Chcesz to też możesz...
-Że ty i ja...?-spytał Hazz z uśmiechem na twarzy.
-Co? Nie!- zaśmiałam się-możesz iść, ale po mnie.
I wyszłam z pokoju, zamykając drzwi.
Umyłam się, wytarłam, zmyłam makijaż, umyłam zęby i przebrałam się w piżamę. Po czym wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju. Zapukałam do drzwi.
-Harry? To ja, Alex. Mogę wejść?
-Tak, tak. Wejdź-usłyszałam i weszłam, a tam zobaczyłam loczka bez bluzki, oglądającego moje plakaty z jego zespołem. Zamknęłam drzwi i podeszłam do chłopaka.
-Jesteś moją i chłopaków fanką?-spytał.
-Tak. Ja i Rose.
-Czyli, że pewnie się cieszycie, że nas poznałyście?- uśmiechnął się, pokazując swoje cudne dołeczki.
-Nawet nie wiesz jak...
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
Potem podeszłam do szafki, skąd wzięłam komórkę i zadzwoniłam do mamy.
-Halo? Mam?
-Cześć, Alex!-usłyszałam głos mamy w telefonie-jak tam?
-No dobrze...-spojrzałam na Hazze - dobra, jest mega-super!
-Haha, naprawdę? Dlaczego?
-Ponieważ na imprezie Kate spotkałyśmy, nie zgadniesz kogo.
-No, kogo?
-Zgadnij.
-Hm, jak to się nazywa? One... One Direction? Chociaż... nie, nie wierzę...
-Tak, mamo! Całe One Direction!
-Naprawdę? To super! I rozmawiałaś z nimi?
-Tak! i dzisiaj z Kate i Rose poszłyśmy do centrum i w jednym sklepie spotkałyśmy Lou, Harry'ego i Nialla i zaprosiłyśmy ich do domu. I zostają na noc.
-Domyślam się, że jesteś bardzo szczęśliwa?
-No jasne!- położyłam się na łóżku- a jak tam u was?
-No, dobrze. Nawet bardzo. Wczoraj spotkaliśmy się z rodziną Alice. Poszliśmy do restauracji.
Alice to dziewczyna mojego brata-Thoma.
-Wow, to elegancko. Jak to przeżył Thom?-zaśmiałyśmy się. Thom nie bardzo lubi elegancję.
-Albo jest dobrym aktorem, albo naprawdę mu się tam spodobało.
-No to super-ziewnęłam-Mamo, ja już kończę, bo padam.
-Ok, to śpij dobrze. Dobranoc.
-Dobranoc-rozłączyłam się i odłożyłam komórkę na szafkę obok łózka.
-Mama?-spytał Harry.
Pokiwałam głową.
Chłopak zdjął spodnie, odłożył je na krzesło i położył się obok mnie.
-Alex, kocham cię-szepnął.
Westchnęłam.
-Harry, potrzebuję czasu. Proszę.
-Dobrze, zaczekam- i pocałował mnie w policzek. Po czym zasnęliśmy...
* następny dzień *
Wstałam rano z łóżka, nie mogłam nigdzie znaleźć swojej komórki, więc podeszłam do biurka i odblokowałam komórkę Harry'ego. Była 9:00. Wróciłam do łóżka i się położyłam. Zaczęłam myśleć o Harrym, jego miłości do mnie i może naszym związku. Jak to by było, gdybyśmy byli razem? Jak byśmy się potem spotykali? Przecież nie mieszkam w Londynie, a on ma trasy...
Ale... Ja go kocham, a on mnie. Tylko, że on nie wie o mojej miłości do niego.
Najważniejsze pytanie: czy ja tego chcę? Czy chcę zaufać kolejnemu chłopakowi, nie wiedząc, czy dobrze robię?
Nie wiem, dla mnie to za trudne.
Wstałam z łóżka i zeszłam na dół do kuchni napić się soku. Wracając po schodach, minęłam się z Kate.-O, Alex, cześć. Już wstałaś?-spytała.
-Cześć. Tak, chciałam się napić.
-Ok. Czy mogłabyś za jakieś 10-15 minut obudzić resztę na śniadanie?
-Jasne-weszłam po schodach w górę i weszłam do pokoju. Harry jeszcze spał. Przebrałam się w to:
Odsłoniłam firanki i wyszłam na balkon. Było bardzo ciepło, chociaż był ranek. Po chwili wróciłam do pokoju, uchylając drzwi balkonu i usiadłam na łóżku.
A gdybym spróbowała z Harrym? W końcu obydwoje się kochamy, a w moim życiu nieczęsto się tak dzieje.
Pocałowałam loczka w usta, a on po chwili otworzył oczy i usiadł na łóżku.
-Cześć, Harry.
-E...Cześć. Alex, czy ty...
-Tak-przygryzłam wargę-później ci wytłumaczę, a teraz się ubieraj i chodź na śniadanie.
Chłopak uśmiechnął się i pokiwał głową, a ja wyszłam z pokoju i poszłam do pokoju Rose i Nialla. Zapukałam. Cisza. Znowu zapukałam i znowu cisza. Weszłam w takim razie do pokju i zobaczyłam blondynów wtulonych w siebie. Podeszłam do balkonu, okien i odsłoniłam firanki. Podeszłam do łóżka.
-Rose, wstawaj-próbowałam ją obudzić.
-Cześć, Aex.
-Cześć, cześć. Budź Niallera i chodźcie na dół na śniadanie.
-Ok-pokiwała głową, a ja wyszłam i skierowałam się do pokoju gościnnego, by obudzić Zayn, Liam i Louisa. Zapukałam do drzwi.
-Tak?-usłyszałam głos Lou.
-To ja , Alex. Obudź chłopaków i chodźcie zaraz na dół na śniadanie.
-Dobra.
Zeszłam na dół do kuchni do Kate. Oparłam się o blat.
-No i jak?-zagadnęła-podoba ci się Londyn?
--I to jak! Ten wyjazd to moje marzenie. Moje i Rose. Jesteśmy strasznie szczęśliwe.
-Wiesz, co zauważyłam?
-Co?
-Podobasz się temu z lokami.
-Harry'emu?
-Tak.
-A, racja...-to to zauważyłam.
-Dzień dobry-przyszedł Zayn, Liam i Niall z Rose. Ci ostatni przytulali i uśmiechali się do siebie. -Zaniesiemy jedzenie do jadalni, a wy sobie pogadajcie-zawołałam , wzięłam dwa talerze z jedzeniem, jeden dałam Rose i wypchnęłam ją z kuchni do przedpokoju.
-Co to było?-spytałam.
-Co?
-No ty i Niall.
-A, to...-uśmiechnęła się. Spojrzałam na nią z pytającym wzrokiem.
-No to tak. Hm... Wczoraj Nial powiedział, że mu się podobam, ja też mu powiedziałam, co do niego czuję i... się pocałowaliśmy-uśmiechnęła się.
-To super!-ucieszyłam się. Położyłyśmy talerze na stół i wróciłyśmy do kuchni.
Przyszedł już Louis i Harry. Chłopaki rozmawiali z Kate i Rose i się śmiali. Uśmiechnęłam się do Hazzy, a on do mnie.
-Może chodźmy jeść?-spytał Niall.
-Dobrze, chodźmy-pokiwaliśmy głowami i poszliśmy do jadalni.
(Kate usiadła naprzeciwko Nialla, po jej prawej stronie usiadł Harry, potem ja i Rose, po prawej stronie Nialla usiadł Lou, obok niego Zayn i Liam)
Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. W pewnym momencie, Harry położył rękę na moje udo. Przez całe moje ciało przeszedł dreszcz. Uśmiechnęłam się do niego. Rose i Niall cały czas ze sobą rozmawiali i patrzyli na siebie.
-Rose, Niall, czy wy jesteście razem?-spytał Zayn.
Wszyscy spojrzeliśmy na blondynów.
Oni, patrząc sobie w oczy, odpowiedzieli, że tak.
Wszyscy im pogratulowaliśmy.
* po śniadaniu *
Razem z Harrym spakowaliśmy brudne naczynia do zmywarki. Gdy skończyliśmy, oparłam się o blat. Harry napił się soku. Gdy skończył, podszedł do mnie, postawił szklankę za mną, więc mnie objął. Żeby lepiej widzieć jego twarz, musiałam wyżej podnieść głowę. Od naszych twarzy dzieliły krótkie centymetry.
-Kocham cię-szepnęłam.
-Naprawdę?
Pokiwałam głową, lekko się uśmiechając i zakładając włosy za prawe ucho. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Nasze usta się powoli zbliżały. Zamknęliśmy oczy. Nasze usta się złączyły.
Zarzuciłam ręce na szyję Harry'ego i bawiłam się jego lokami, a on objął mnie w talii.
Po kilkunastu sekundach, przestaliśmy się całować i oparliśmy się o swoje czoła.
-Chodźmy na spacer-zaproponował Harry.
-Ok, tylko muszę się przygotować-uśmiechnęłam się.
-Dobrze.
Pocałowałam go szybko i poszłam do swojego pokoju. Gdy otworzyłam drzwi, zobaczyłam porządek. Harry musiał go zrobić. Miło z jego strony.
Wzięłam torebkę, spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. Harry siedział na kanapie w salonie. Podeszłam do niego od tyłu i pocałowałam w policzek.
-Dzięki za porządek w pokoju.
-Spoko-wstał-gotowa?
-Tak-wzięłam go za rękę i krzyknęłam:
-Kate! Ja i Harry idziemy na spacer!
-Ok!-usłyszałam.
-Idziecie?-zbiegła ze schodów Rose z Niallem. Zobaczyła moją rękę w dłoni loczka i, z głupkowatym uśmiechem, poruszyła brwiami. Ja tylko się zaśmiałam.
-Tak. Połazimy sobie gdzieś-odpowiedział Harry.
-A wy zostajecie?-spytałam.
-Tak. Idziemy do ogrodu-odpowiedział Niall-tam jest też reszta chłopaków.
-Ok. To my idziemy. Pa!
-Pa!-zawołali blondyni i wyszliśmy z domu.
Poszliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce. Harry objął mnie ramieniem, a ja położyłam na nim głowę. I zobaczyłam błysk lampy. Ktoś nam zrobił zdjęcie!
-Kto to był?-spytałam mojego chłopaka.
-Ech...-podrapał się w głową-paparazzi.
Opadłam na oparcie ławki. Super...
Harry wziął mnie za rękę.
-Ej, nie przejmuj się-powiedział i pocałowaliśmy się w usta.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!! To Harry Styles z One Directon! AAAAAA!!!!-usłyszeliśmy krzyk. Zobaczyliśmy kto to i okazało się, że to fanki Harry'ego. Przybiegły do nas i zaczęły się domagać autografów i zdjęć od loczka.
Wstałam z ławki i odeszłam na bok, bo zostałam poturbowana przez fanki.
-Jesteś nową dziewczyną Harry'ego?-usłyszałam głos z tyłu. Odróciłam się i zobaczyłam 14-letnią dziewczynę, z czarnymi, prostym i długimi włosami oraz ciemnymi oczami. Była piękna.
-Tak. Jestem Alex. Miło mi-podałam jej rękę.
-Mary. Mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie?
-Jasne, pewnie.
Zrobiłyśmy sobie zdjęcia komórką Mary i dałam jej mój autograf, o który też poprosiła. Trochę pogadałyśmy. Bardzo ją polubiłam.
-Ja już muszę lecieć-powiedziała Mary-fajnie się z tobą gadało.
-Dzięki, mi też. Pa!
-Pa!
Gdy fanki odeszły od Harry'ego, ja usiadłam obok niego. Uśmiechnęłam się.
-Chcesz może koktajl?-spytałam.
-Tak, poproszę.
-Jaki smak?
-Mango.
-Ok. to ja idę. Zaraz wracam-wstałam i zobaczyłam kolejną grupkę dziewczyn. Po strojach rozpoznałam fanki Harry'rgo. Zaśmiałam się.
-Czemu się śmiejesz?-spytał brunet.
-Masz kolejne fanki.
-Co?!-rozejrzał się i też je zobaczył, a one jego.
-Harry Styles z One Direction! AAAAA!!!!! Kochamy cię!!!!
-To ja lecę!
-Alex! Nie zostawiaj mnie!-ale fanki już go dopadły, a ja poszłam po koktajle.
Kupiłam mango dla Harry'ego i malinę dla mnie. Z każdym z pić w jednej ręce wróciłam do Hazzy. Dalej były tam fanki, próbowałam się przepchać, choć to było trudne. Jednak byłam na tyle blisko, żeby zobaczyć, co się dzieje...
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam! Jeżeli Wam się podoba, niech napisze w kom ;) Dziękuję :*
* po kolacji *
Zaprowadziłam chłopaków do pokoi. Pokazałam pokój gościnny i otworzyłam drzwi.
-Proszę-powiedziałam, a Lou, Liam i Zayn podziękowali i weszli, a ja z Harrym poszliśmy dalej do mojego pokoju.
-E...to tak. Swoje rzeczy możesz położyć...-rozejrzałam się po pokoju- tu.-wskazałam na swoje biórko i krzesło.
-Ok, dzięki.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam piżamę.
-To ja idę się myć. Chcesz to też możesz...
-Że ty i ja...?-spytał Hazz z uśmiechem na twarzy.
-Co? Nie!- zaśmiałam się-możesz iść, ale po mnie.
I wyszłam z pokoju, zamykając drzwi.
Umyłam się, wytarłam, zmyłam makijaż, umyłam zęby i przebrałam się w piżamę. Po czym wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju. Zapukałam do drzwi.
-Harry? To ja, Alex. Mogę wejść?
-Tak, tak. Wejdź-usłyszałam i weszłam, a tam zobaczyłam loczka bez bluzki, oglądającego moje plakaty z jego zespołem. Zamknęłam drzwi i podeszłam do chłopaka.
-Jesteś moją i chłopaków fanką?-spytał.
-Tak. Ja i Rose.
-Czyli, że pewnie się cieszycie, że nas poznałyście?- uśmiechnął się, pokazując swoje cudne dołeczki.
-Nawet nie wiesz jak...
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
Potem podeszłam do szafki, skąd wzięłam komórkę i zadzwoniłam do mamy.
-Halo? Mam?
-Cześć, Alex!-usłyszałam głos mamy w telefonie-jak tam?
-No dobrze...-spojrzałam na Hazze - dobra, jest mega-super!
-Haha, naprawdę? Dlaczego?
-Ponieważ na imprezie Kate spotkałyśmy, nie zgadniesz kogo.
-No, kogo?
-Zgadnij.
-Hm, jak to się nazywa? One... One Direction? Chociaż... nie, nie wierzę...
-Tak, mamo! Całe One Direction!
-Naprawdę? To super! I rozmawiałaś z nimi?
-Tak! i dzisiaj z Kate i Rose poszłyśmy do centrum i w jednym sklepie spotkałyśmy Lou, Harry'ego i Nialla i zaprosiłyśmy ich do domu. I zostają na noc.
-Domyślam się, że jesteś bardzo szczęśliwa?
-No jasne!- położyłam się na łóżku- a jak tam u was?
-No, dobrze. Nawet bardzo. Wczoraj spotkaliśmy się z rodziną Alice. Poszliśmy do restauracji.
Alice to dziewczyna mojego brata-Thoma.
-Wow, to elegancko. Jak to przeżył Thom?-zaśmiałyśmy się. Thom nie bardzo lubi elegancję.
-Albo jest dobrym aktorem, albo naprawdę mu się tam spodobało.
-No to super-ziewnęłam-Mamo, ja już kończę, bo padam.
-Ok, to śpij dobrze. Dobranoc.
-Dobranoc-rozłączyłam się i odłożyłam komórkę na szafkę obok łózka.
-Mama?-spytał Harry.
Pokiwałam głową.
Chłopak zdjął spodnie, odłożył je na krzesło i położył się obok mnie.
-Alex, kocham cię-szepnął.
Westchnęłam.
-Harry, potrzebuję czasu. Proszę.
-Dobrze, zaczekam- i pocałował mnie w policzek. Po czym zasnęliśmy...
* następny dzień *
Wstałam rano z łóżka, nie mogłam nigdzie znaleźć swojej komórki, więc podeszłam do biurka i odblokowałam komórkę Harry'ego. Była 9:00. Wróciłam do łóżka i się położyłam. Zaczęłam myśleć o Harrym, jego miłości do mnie i może naszym związku. Jak to by było, gdybyśmy byli razem? Jak byśmy się potem spotykali? Przecież nie mieszkam w Londynie, a on ma trasy...
Ale... Ja go kocham, a on mnie. Tylko, że on nie wie o mojej miłości do niego.
Najważniejsze pytanie: czy ja tego chcę? Czy chcę zaufać kolejnemu chłopakowi, nie wiedząc, czy dobrze robię?
Nie wiem, dla mnie to za trudne.
Wstałam z łóżka i zeszłam na dół do kuchni napić się soku. Wracając po schodach, minęłam się z Kate.-O, Alex, cześć. Już wstałaś?-spytała.
-Cześć. Tak, chciałam się napić.
-Ok. Czy mogłabyś za jakieś 10-15 minut obudzić resztę na śniadanie?
-Jasne-weszłam po schodach w górę i weszłam do pokoju. Harry jeszcze spał. Przebrałam się w to:
Odsłoniłam firanki i wyszłam na balkon. Było bardzo ciepło, chociaż był ranek. Po chwili wróciłam do pokoju, uchylając drzwi balkonu i usiadłam na łóżku.
A gdybym spróbowała z Harrym? W końcu obydwoje się kochamy, a w moim życiu nieczęsto się tak dzieje.
Pocałowałam loczka w usta, a on po chwili otworzył oczy i usiadł na łóżku.
-Cześć, Harry.
-E...Cześć. Alex, czy ty...
-Tak-przygryzłam wargę-później ci wytłumaczę, a teraz się ubieraj i chodź na śniadanie.
Chłopak uśmiechnął się i pokiwał głową, a ja wyszłam z pokoju i poszłam do pokoju Rose i Nialla. Zapukałam. Cisza. Znowu zapukałam i znowu cisza. Weszłam w takim razie do pokju i zobaczyłam blondynów wtulonych w siebie. Podeszłam do balkonu, okien i odsłoniłam firanki. Podeszłam do łóżka.
-Rose, wstawaj-próbowałam ją obudzić.
-Cześć, Aex.
-Cześć, cześć. Budź Niallera i chodźcie na dół na śniadanie.
-Ok-pokiwała głową, a ja wyszłam i skierowałam się do pokoju gościnnego, by obudzić Zayn, Liam i Louisa. Zapukałam do drzwi.
-Tak?-usłyszałam głos Lou.
-To ja , Alex. Obudź chłopaków i chodźcie zaraz na dół na śniadanie.
-Dobra.
Zeszłam na dół do kuchni do Kate. Oparłam się o blat.
-No i jak?-zagadnęła-podoba ci się Londyn?
--I to jak! Ten wyjazd to moje marzenie. Moje i Rose. Jesteśmy strasznie szczęśliwe.
-Wiesz, co zauważyłam?
-Co?
-Podobasz się temu z lokami.
-Harry'emu?
-Tak.
-A, racja...-to to zauważyłam.
-Dzień dobry-przyszedł Zayn, Liam i Niall z Rose. Ci ostatni przytulali i uśmiechali się do siebie. -Zaniesiemy jedzenie do jadalni, a wy sobie pogadajcie-zawołałam , wzięłam dwa talerze z jedzeniem, jeden dałam Rose i wypchnęłam ją z kuchni do przedpokoju.
-Co to było?-spytałam.
-Co?
-No ty i Niall.
-A, to...-uśmiechnęła się. Spojrzałam na nią z pytającym wzrokiem.
-No to tak. Hm... Wczoraj Nial powiedział, że mu się podobam, ja też mu powiedziałam, co do niego czuję i... się pocałowaliśmy-uśmiechnęła się.
-To super!-ucieszyłam się. Położyłyśmy talerze na stół i wróciłyśmy do kuchni.
Przyszedł już Louis i Harry. Chłopaki rozmawiali z Kate i Rose i się śmiali. Uśmiechnęłam się do Hazzy, a on do mnie.
-Może chodźmy jeść?-spytał Niall.
-Dobrze, chodźmy-pokiwaliśmy głowami i poszliśmy do jadalni.
(Kate usiadła naprzeciwko Nialla, po jej prawej stronie usiadł Harry, potem ja i Rose, po prawej stronie Nialla usiadł Lou, obok niego Zayn i Liam)
Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. W pewnym momencie, Harry położył rękę na moje udo. Przez całe moje ciało przeszedł dreszcz. Uśmiechnęłam się do niego. Rose i Niall cały czas ze sobą rozmawiali i patrzyli na siebie.
-Rose, Niall, czy wy jesteście razem?-spytał Zayn.
Wszyscy spojrzeliśmy na blondynów.
Oni, patrząc sobie w oczy, odpowiedzieli, że tak.
Wszyscy im pogratulowaliśmy.
* po śniadaniu *
Razem z Harrym spakowaliśmy brudne naczynia do zmywarki. Gdy skończyliśmy, oparłam się o blat. Harry napił się soku. Gdy skończył, podszedł do mnie, postawił szklankę za mną, więc mnie objął. Żeby lepiej widzieć jego twarz, musiałam wyżej podnieść głowę. Od naszych twarzy dzieliły krótkie centymetry.
-Kocham cię-szepnęłam.
-Naprawdę?
Pokiwałam głową, lekko się uśmiechając i zakładając włosy za prawe ucho. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Nasze usta się powoli zbliżały. Zamknęliśmy oczy. Nasze usta się złączyły.
Zarzuciłam ręce na szyję Harry'ego i bawiłam się jego lokami, a on objął mnie w talii.
Po kilkunastu sekundach, przestaliśmy się całować i oparliśmy się o swoje czoła.
-Chodźmy na spacer-zaproponował Harry.
-Ok, tylko muszę się przygotować-uśmiechnęłam się.
-Dobrze.
Pocałowałam go szybko i poszłam do swojego pokoju. Gdy otworzyłam drzwi, zobaczyłam porządek. Harry musiał go zrobić. Miło z jego strony.
Wzięłam torebkę, spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół. Harry siedział na kanapie w salonie. Podeszłam do niego od tyłu i pocałowałam w policzek.
-Dzięki za porządek w pokoju.
-Spoko-wstał-gotowa?
-Tak-wzięłam go za rękę i krzyknęłam:
-Kate! Ja i Harry idziemy na spacer!
-Ok!-usłyszałam.
-Idziecie?-zbiegła ze schodów Rose z Niallem. Zobaczyła moją rękę w dłoni loczka i, z głupkowatym uśmiechem, poruszyła brwiami. Ja tylko się zaśmiałam.
-Tak. Połazimy sobie gdzieś-odpowiedział Harry.
-A wy zostajecie?-spytałam.
-Tak. Idziemy do ogrodu-odpowiedział Niall-tam jest też reszta chłopaków.
-Ok. To my idziemy. Pa!
-Pa!-zawołali blondyni i wyszliśmy z domu.
Poszliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce. Harry objął mnie ramieniem, a ja położyłam na nim głowę. I zobaczyłam błysk lampy. Ktoś nam zrobił zdjęcie!
-Kto to był?-spytałam mojego chłopaka.
-Ech...-podrapał się w głową-paparazzi.
Opadłam na oparcie ławki. Super...
Harry wziął mnie za rękę.
-Ej, nie przejmuj się-powiedział i pocałowaliśmy się w usta.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!! To Harry Styles z One Directon! AAAAAA!!!!-usłyszeliśmy krzyk. Zobaczyliśmy kto to i okazało się, że to fanki Harry'ego. Przybiegły do nas i zaczęły się domagać autografów i zdjęć od loczka.
Wstałam z ławki i odeszłam na bok, bo zostałam poturbowana przez fanki.
-Jesteś nową dziewczyną Harry'ego?-usłyszałam głos z tyłu. Odróciłam się i zobaczyłam 14-letnią dziewczynę, z czarnymi, prostym i długimi włosami oraz ciemnymi oczami. Była piękna.
-Tak. Jestem Alex. Miło mi-podałam jej rękę.
-Mary. Mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie?
-Jasne, pewnie.
Zrobiłyśmy sobie zdjęcia komórką Mary i dałam jej mój autograf, o który też poprosiła. Trochę pogadałyśmy. Bardzo ją polubiłam.
-Ja już muszę lecieć-powiedziała Mary-fajnie się z tobą gadało.
-Dzięki, mi też. Pa!
-Pa!
Gdy fanki odeszły od Harry'ego, ja usiadłam obok niego. Uśmiechnęłam się.
-Chcesz może koktajl?-spytałam.
-Tak, poproszę.
-Jaki smak?
-Mango.
-Ok. to ja idę. Zaraz wracam-wstałam i zobaczyłam kolejną grupkę dziewczyn. Po strojach rozpoznałam fanki Harry'rgo. Zaśmiałam się.
-Czemu się śmiejesz?-spytał brunet.
-Masz kolejne fanki.
-Co?!-rozejrzał się i też je zobaczył, a one jego.
-Harry Styles z One Direction! AAAAA!!!!! Kochamy cię!!!!
-To ja lecę!
-Alex! Nie zostawiaj mnie!-ale fanki już go dopadły, a ja poszłam po koktajle.
Kupiłam mango dla Harry'ego i malinę dla mnie. Z każdym z pić w jednej ręce wróciłam do Hazzy. Dalej były tam fanki, próbowałam się przepchać, choć to było trudne. Jednak byłam na tyle blisko, żeby zobaczyć, co się dzieje...
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam! Jeżeli Wam się podoba, niech napisze w kom ;) Dziękuję :*
sobota, 2 listopada 2013
Rozdział 10
Oczami Rose
Tak mi było żal Alex. Tak bardzo kochała Victora... Jak każdego innego chłopaka, a on... Wiedziałam, że z tym Victorem jest coś nie tak.
Właśnie byłam noszona na rękach przez Nialla, jak księżniczka, gdy Zayn powiedział:
-Ej, patrzcie-wskazał na Harry'ego i Alex, przytulonych do siebie. Wszyscy się uśmiechnęliśmy.
-Pięknie razem wyglądają-powiedziałam.
Chłopcy pokiwali głowami.
-Dobra, puszczaj mnie, Horan-zwróciłam się do blondyna. Widząc błysk w jego oczach i uśmiech na ustach, zmieniłam swoją wypowiedź:
-Znaczy odłóż, Postaw mnie na ziemię. Całą i bezpieczną.
-Ze mną będziesz zawsze bezpieczna-odpowiedział i postawił na ziemi.
-Będziecie musieli niedługo wracać?-spytała chłopaków, ponieważ robiło się powoli ciemno.
Chłopcy spojrzeli na siebie.
-Mamy do wyboru: znaleźć szybko jakiś hotel i przenocować tam albo już teraz jechać do domu-powiedział Louis.
-Szczerze mówiąc, nie chce mi się ani spać w hotelu ani teraz wracać do domu-powiedział Niall- Wolałbym zostać tutaj-spojrzał na mnie, a ja zrobiłam się cała czerwona.
Spojrzałam na Alex i Harry'ego, przytulonych do siebie i uśmiechniętych, a potem na blondyna i smutne miny chłopców.
-Ej, a co powiecie na bezpłatny i bardzo, bardzo bliski hotel?
Chłopcy spojrzeli na siebie.
-Gdzie?-spytali razem.
-Dziewczyny! Chłopaki!-zawołała moja mama-chodźcie do domu!
-Dobrze, proszę pani!-odpowiedzieli chłopcy, wchodząc do domu.
-Jaka pani? Mówcie do mnie po imieniu. Kate. Alex! Harry!-zawołała do zakochanych-Chodźcie!
Para wstała z hamaku, weszliśmy razem do salonu i usiedliśmy na kanapie i fotelach.
-Chłopcy, kiedy będziecie wracać?-spytała mama.
-Pewnie już niedługo...-odpowiedział Liam.
Harry i Alex spojrzeli na siebie, kręcąc głowami.
-Mamo, a może chłopaki przenocują u nas?-spytałam, uśmiechając się do Nialla.
-Oczywiście-odpowiedziała.
-To chodźcie, pokażę wam, gdzie możecie spać-zwróciłam się do chłopaków i wstałąm.
Alex i chłopaki poszli za mną po schodach.
-To jest ten hotel?-spytał mnie szeptem Niall, owijając swój palec kosmykiem moich włosów.
-Tak-uśmiechnęłam się do niego.
Pokazałam chłopakom pokój gościnny:

-Tutaj jest dla was pokój-powiedziała Alex.
-Ok, dzięki-odpowiedział Liam.
-Czy my całą piątką się zmieścimy?-spytał Lou-co prawda, pokój jest duży i w ogóle, ale...
-A może Niall by przespał się w pokoju Rose, a Harry w pokoju Alex?-zaproponował Zayn.
-Jak dla mnie spoko-powiedział Louis-zawsze to więcej miejsca...
Zaśmialiśmy się.
-No, jeżeli chłopaki-Alex spojrzała na Harry'ego i Nialla- chcą, to dla mnie też spoko.
-A ty, Rose?-spytał blondyn.
Pokiwałam głową, zgadzając się.-No to ustalone!-zawołał Liam.
Zeszliśmy na dół.
-Mamo! Liam, Lou i Zayn będą spać w pokoju gościnnym, a Niall, i Harry w moim i Alex, ok?-spytałam.
-Dobrze-zgodziła się mama z kuchni-ale bez żadnych zabaw-zaśmiała się.
-Mamo, spokojnie-zaczerwieniłam się.
-Ok, siadajcie do stołu. Jest kolacja-powiedziała.
-Taaak!-krzyknął Niall.
Poszliśmy do jadalni.
-Ja może ci pomogę, Kate-zawołał Liam, idąc do kuchni.
-Nie, nie trzeba!-odpowiedziała mama, ale zaraz wróciła z Liamem i każde z nich trzymało talerze z jedzeniem
*po kolacji*
Zaprowadziłam Nialla do pokoju.
-Ok, to się rozgość-zwróciłam się do niego.
-Ładny pokój-stwierdził, rozglądając się po nim.
-O, dzięki-uśmiechnęłam się do niego.
Oczami Nialla
Uwielbiam uśmiech Rose. I to nie tylko uśmiech, ale i całą resztę w Rose, jak ją samą.
Bardzo ją polubiłem, chociaż znam ją drugi dzień.
Dziewczyna poszła otworzyć balkon, gdy się odwróciła, zobaczyła, że na nią patrzę.
-Niall?
-Eee...co? Znaczy, słucham?
--Masz jakieś ciuchy, na przykład na jutro, coś do spania? Jak coś to ja może jakieś mam. Albo Alex coś ma, może swojego brata...
-Nie, nie trzeba. założę bluzkę, którą dzisiaj kupiłem. To ja pójdę po nią i po chłopaków.
-Ok.
Wyszedłem z pokoju i wszedłem do gościnnego. Zapukałem do drzwi.
-Tak?-otworzył mi Louis.
-Lou, mogę kluczyki do samochodu, bym poszedł po nasze bluzki na jutro.
-Jasne-brunet podał mi je.
-Dzięki!-krzyknęli cała trójką.
Wracając od samochodu, oddałem kluczyki Louisowi i dałem chłopakom ich bluzki, po czym zapukałem do pokoju Alex.
-Tak?-spytała.
-To ja, Niall. Mam bluzkę Harry'ego-powiedziałam-chcesz ją?
Loczek otworzył mi drzwi.
-Dzięki, Nialler- wziął ode mnie.
Zapukałem do pokoju Rose.
-Proszę!
Wszedłem do pokoju i zamknąłem drzwi.
-Niall, idę do łazienki na parter, się umyć.
Jak chcesz, możesz iść do łazienki tutaj, na piętrze, albo zaczekać aż ja wyjdę.-powiedziała podchodząc do drzwi.
-Ja też pójdę. Wejdę po tobie.
-Ok.
Oczami Rose
Zeszłam na dół do kuchni napić się soku i poszłam do łazienki. Umyłam się, przebrałam w T-shirt i krótkie spodenki i wyszłam. Na schodach spotkałam blondyna, schodzącego na dół.
Wchodząc po nic, poczułam klepnięcie w tyłek. Odwróciłam się i zobaczyłam łobuzerski uśmiech Nialla.
-Głupek-uśmiechnęłam się i szybko wbiegłam po schodach do pokoju. Położyłam się na brzuchu na łóżku i włączyłam laptopa. Weszłam na Facebooka i Twittera. P 15 minutach wszedł do pokoju blondyn w spodniach i mokrych włosach. Na moją twarz wkradł się uśmiech.
-Rose?
-E...hm, tak? spytałam siadając na łóżku.
-Czy mogę zamknąć balkon?
-A! Nie no spoko. Jasne, możesz.
Chłopak podszedł do balkonu, zamknął go i zasłonił firanki.
Ja wylogowałam się z laptopa i położyłam go na biurku. Po czym położyłam się do łózka. W tym czasie Niall zdjął spodnie i, jak się okazało, poszedł spać w bokserkach.
Położył się obok mnie i przykryliśmy się kołdrą.
Nie mogłam uwierzyć, że śpię z osobą, o której tyle marzyłam!
Patrzyłam tak na sufit w ciemnościach, gdy usłyszałam głos Nialla:
-Rose..
-Tak?
-Ja..muszę coś ci powiedzieć...
Odwróciłam się na prawy bok, w stronę chłopaka, podpierając głowę ręką.
I patrzyłam na niego, czekając, co powie.
-Może to nie jest dobra chwila, a może jest... ale ja... no ten...Rose, zakochałem się w tobie.
Zrobiłam wielkie oczy. Musiałam wyglądać jak idiotka, mam nadzieję, że tego nie widział.
-Podobasz mi się i w ogóle...wiem, głupio, to brzmi, znamy się drugi dzień i tak dalej, ale wiesz-ty jako moja fanka-że ja czekam dziewczynę, an zakochanie się od pierwszego spojrzenia...
Nie, to niemożliwe!
Niall wziął głęboki wdech.
-I to całe zakochanie chyba nastąpiło.
-N...Niall...to...hm...-nie wiedziałam, co powiedzieć, no ale cóż. Jak on powiedział to i ja mogę-Niall, wiesz, ty też mnie się...podobasz... Ale nie tak jak mój idol, ale, hm, no ten...
Położyłam głowę, twarzą w stronę poduszki, myśląc jaka ja jestem głupia. Co ja gadam!
-Rose, naprawdę?-spytał chłopak gładząc moje włosy.
-Tak, podobasz mi się-wymamrotałam do poduszki.
-Ha ha ha!- Niall zaczął się zaśmiał-nie nie rozumiem, co mówisz.
Wróciłam do wcześniejszej pozycji, czyli oparłam głowę na ręku.
-tak , podobasz mi się, Niall.
Spojrzałam na blondyna, a on na mnie.
Powoli nasze twarze się przysuwały, aż nasze usta się złączyły. Po kilku chwilach odsunęliśmy się od siebie i przytuliłam się do chłopaka, zasypiając w jego ramionach...
Jest kolejny rozdział! Komu się podoba, niech napisze w komentarzu :)
Hazz dla Was ;)
Tak mi było żal Alex. Tak bardzo kochała Victora... Jak każdego innego chłopaka, a on... Wiedziałam, że z tym Victorem jest coś nie tak.
Właśnie byłam noszona na rękach przez Nialla, jak księżniczka, gdy Zayn powiedział:
-Ej, patrzcie-wskazał na Harry'ego i Alex, przytulonych do siebie. Wszyscy się uśmiechnęliśmy.
-Pięknie razem wyglądają-powiedziałam.
Chłopcy pokiwali głowami.
-Dobra, puszczaj mnie, Horan-zwróciłam się do blondyna. Widząc błysk w jego oczach i uśmiech na ustach, zmieniłam swoją wypowiedź:
-Znaczy odłóż, Postaw mnie na ziemię. Całą i bezpieczną.
-Ze mną będziesz zawsze bezpieczna-odpowiedział i postawił na ziemi.
-Będziecie musieli niedługo wracać?-spytała chłopaków, ponieważ robiło się powoli ciemno.
Chłopcy spojrzeli na siebie.
-Mamy do wyboru: znaleźć szybko jakiś hotel i przenocować tam albo już teraz jechać do domu-powiedział Louis.
-Szczerze mówiąc, nie chce mi się ani spać w hotelu ani teraz wracać do domu-powiedział Niall- Wolałbym zostać tutaj-spojrzał na mnie, a ja zrobiłam się cała czerwona.
Spojrzałam na Alex i Harry'ego, przytulonych do siebie i uśmiechniętych, a potem na blondyna i smutne miny chłopców.
-Ej, a co powiecie na bezpłatny i bardzo, bardzo bliski hotel?
Chłopcy spojrzeli na siebie.
-Gdzie?-spytali razem.
-Dziewczyny! Chłopaki!-zawołała moja mama-chodźcie do domu!
-Dobrze, proszę pani!-odpowiedzieli chłopcy, wchodząc do domu.
-Jaka pani? Mówcie do mnie po imieniu. Kate. Alex! Harry!-zawołała do zakochanych-Chodźcie!
Para wstała z hamaku, weszliśmy razem do salonu i usiedliśmy na kanapie i fotelach.
-Chłopcy, kiedy będziecie wracać?-spytała mama.
-Pewnie już niedługo...-odpowiedział Liam.
Harry i Alex spojrzeli na siebie, kręcąc głowami.
-Mamo, a może chłopaki przenocują u nas?-spytałam, uśmiechając się do Nialla.
-Oczywiście-odpowiedziała.
-To chodźcie, pokażę wam, gdzie możecie spać-zwróciłam się do chłopaków i wstałąm.
Alex i chłopaki poszli za mną po schodach.
-To jest ten hotel?-spytał mnie szeptem Niall, owijając swój palec kosmykiem moich włosów.
-Tak-uśmiechnęłam się do niego.
Pokazałam chłopakom pokój gościnny:

-Tutaj jest dla was pokój-powiedziała Alex.
-Ok, dzięki-odpowiedział Liam.
-Czy my całą piątką się zmieścimy?-spytał Lou-co prawda, pokój jest duży i w ogóle, ale...
-A może Niall by przespał się w pokoju Rose, a Harry w pokoju Alex?-zaproponował Zayn.
-Jak dla mnie spoko-powiedział Louis-zawsze to więcej miejsca...
Zaśmialiśmy się.
-No, jeżeli chłopaki-Alex spojrzała na Harry'ego i Nialla- chcą, to dla mnie też spoko.
-A ty, Rose?-spytał blondyn.
Pokiwałam głową, zgadzając się.-No to ustalone!-zawołał Liam.
Zeszliśmy na dół.
-Mamo! Liam, Lou i Zayn będą spać w pokoju gościnnym, a Niall, i Harry w moim i Alex, ok?-spytałam.
-Dobrze-zgodziła się mama z kuchni-ale bez żadnych zabaw-zaśmiała się.
-Mamo, spokojnie-zaczerwieniłam się.
-Ok, siadajcie do stołu. Jest kolacja-powiedziała.
-Taaak!-krzyknął Niall.
Poszliśmy do jadalni.
-Ja może ci pomogę, Kate-zawołał Liam, idąc do kuchni.
-Nie, nie trzeba!-odpowiedziała mama, ale zaraz wróciła z Liamem i każde z nich trzymało talerze z jedzeniem
*po kolacji*
Zaprowadziłam Nialla do pokoju.
-Ok, to się rozgość-zwróciłam się do niego.
-Ładny pokój-stwierdził, rozglądając się po nim.
-O, dzięki-uśmiechnęłam się do niego.
Oczami Nialla
Uwielbiam uśmiech Rose. I to nie tylko uśmiech, ale i całą resztę w Rose, jak ją samą.
Bardzo ją polubiłem, chociaż znam ją drugi dzień.
Dziewczyna poszła otworzyć balkon, gdy się odwróciła, zobaczyła, że na nią patrzę.
-Niall?
-Eee...co? Znaczy, słucham?
--Masz jakieś ciuchy, na przykład na jutro, coś do spania? Jak coś to ja może jakieś mam. Albo Alex coś ma, może swojego brata...
-Nie, nie trzeba. założę bluzkę, którą dzisiaj kupiłem. To ja pójdę po nią i po chłopaków.
-Ok.
Wyszedłem z pokoju i wszedłem do gościnnego. Zapukałem do drzwi.
-Tak?-otworzył mi Louis.
-Lou, mogę kluczyki do samochodu, bym poszedł po nasze bluzki na jutro.
-Jasne-brunet podał mi je.
-Dzięki!-krzyknęli cała trójką.
Wracając od samochodu, oddałem kluczyki Louisowi i dałem chłopakom ich bluzki, po czym zapukałem do pokoju Alex.
-Tak?-spytała.
-To ja, Niall. Mam bluzkę Harry'ego-powiedziałam-chcesz ją?
Loczek otworzył mi drzwi.
-Dzięki, Nialler- wziął ode mnie.
Zapukałem do pokoju Rose.
-Proszę!
Wszedłem do pokoju i zamknąłem drzwi.
-Niall, idę do łazienki na parter, się umyć.
Jak chcesz, możesz iść do łazienki tutaj, na piętrze, albo zaczekać aż ja wyjdę.-powiedziała podchodząc do drzwi.
-Ja też pójdę. Wejdę po tobie.
-Ok.
Oczami Rose
Zeszłam na dół do kuchni napić się soku i poszłam do łazienki. Umyłam się, przebrałam w T-shirt i krótkie spodenki i wyszłam. Na schodach spotkałam blondyna, schodzącego na dół.
Wchodząc po nic, poczułam klepnięcie w tyłek. Odwróciłam się i zobaczyłam łobuzerski uśmiech Nialla.
-Głupek-uśmiechnęłam się i szybko wbiegłam po schodach do pokoju. Położyłam się na brzuchu na łóżku i włączyłam laptopa. Weszłam na Facebooka i Twittera. P 15 minutach wszedł do pokoju blondyn w spodniach i mokrych włosach. Na moją twarz wkradł się uśmiech.
-Rose?
-E...hm, tak? spytałam siadając na łóżku.
-Czy mogę zamknąć balkon?
-A! Nie no spoko. Jasne, możesz.
Chłopak podszedł do balkonu, zamknął go i zasłonił firanki.
Ja wylogowałam się z laptopa i położyłam go na biurku. Po czym położyłam się do łózka. W tym czasie Niall zdjął spodnie i, jak się okazało, poszedł spać w bokserkach.
Położył się obok mnie i przykryliśmy się kołdrą.
Nie mogłam uwierzyć, że śpię z osobą, o której tyle marzyłam!
Patrzyłam tak na sufit w ciemnościach, gdy usłyszałam głos Nialla:
-Rose..
-Tak?
-Ja..muszę coś ci powiedzieć...
Odwróciłam się na prawy bok, w stronę chłopaka, podpierając głowę ręką.
I patrzyłam na niego, czekając, co powie.
-Może to nie jest dobra chwila, a może jest... ale ja... no ten...Rose, zakochałem się w tobie.
Zrobiłam wielkie oczy. Musiałam wyglądać jak idiotka, mam nadzieję, że tego nie widział.
-Podobasz mi się i w ogóle...wiem, głupio, to brzmi, znamy się drugi dzień i tak dalej, ale wiesz-ty jako moja fanka-że ja czekam dziewczynę, an zakochanie się od pierwszego spojrzenia...
Nie, to niemożliwe!
Niall wziął głęboki wdech.
-I to całe zakochanie chyba nastąpiło.
-N...Niall...to...hm...-nie wiedziałam, co powiedzieć, no ale cóż. Jak on powiedział to i ja mogę-Niall, wiesz, ty też mnie się...podobasz... Ale nie tak jak mój idol, ale, hm, no ten...
Położyłam głowę, twarzą w stronę poduszki, myśląc jaka ja jestem głupia. Co ja gadam!
-Rose, naprawdę?-spytał chłopak gładząc moje włosy.
-Tak, podobasz mi się-wymamrotałam do poduszki.
-Ha ha ha!- Niall zaczął się zaśmiał-nie nie rozumiem, co mówisz.
Wróciłam do wcześniejszej pozycji, czyli oparłam głowę na ręku.
-tak , podobasz mi się, Niall.
Spojrzałam na blondyna, a on na mnie.
Powoli nasze twarze się przysuwały, aż nasze usta się złączyły. Po kilku chwilach odsunęliśmy się od siebie i przytuliłam się do chłopaka, zasypiając w jego ramionach...
Jest kolejny rozdział! Komu się podoba, niech napisze w komentarzu :)
Hazz dla Was ;)
czwartek, 24 października 2013
Rozdział 9
* Oczami Alex *
W samochodzie usiadłam obok Harry'ego. On mnie objął ramieniem i poczułam, że robię się cała czerwona. Pogadaliśmy trochę, głównie o sobie. W pewnym momencie Harry położył swoją rękę na moim udzie. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
Czuję, że się zakochałam!
Po chwili uśmiech zszedł mi z twarzy.
Victor...
Harry widząc moją minę, wziął rękę, a było mi tak dobrze!
Gdy dojechaliśmy do domu, chłopcy pomogli nam zanieść nasze bagaże i weszliśmy do domu.
-Dziewczyny, pokażcie chłopakom dom, a ja przygotuję coś do jedzenia i picia-powiedziała Kate i weszła do kuchni.
Pokazałyśmy chłopakom salon, kuchnie, łazienkę na parterze i zaniosłyśmy rzeczy Kate do jej pokoju i weszliśmy na górę. Pokazałyśmy pokój Rose, ona tam zostawiła swoje zakupy i poszliśmy do mojego pokoju. Pokazałyśmy też drugą łazienkę i ogród na dole. Potem weszliśmy do salonu, gdzie była już Kate i poczęstowaliśmy się wafelkami i colą. Usiedliśmy na kanapie i fotelach i rozmawialiśmy. W pewnym momencie, Harry nas przeprosił i poszedł po schodach na piętro.
-Miłego sikania, Harry!-krzyknął Louis. Wszyscy się zaśmialiśmy.
* Oczami Harry;ego *
Poszedłem do pokoju Alex, nie do łazienki jak wszyscy pomyśleli dzięki Lou...
Wiem, że Alex nie ma mojego numeru, bo zapisała go na kartce i zgubiła, a żeby znowu nie zgubiła, poszedłem do biurka, pozwoliłem sobie wziąć marker i zapisałem swój numer na ścianie między łóżkiem i drzwiami od balkonu.
"Teraz nie zgubi"-pomyślałem.
Rozejrzałem się po jej pokoju i uśmiechnąłem się. Na ścianach były plakaty moje, Zayna, Nialla, Liama, Louisa i całego zespołu.
Na biurku zobaczyłem zdjęcie dwóch małych dziewczynek. To były Alex i Rose.
Wziąłem zdjęcie do ręki i oglądałem roześmiane buzie roześmiane buzie obejmujących się dziewczynek.
Pomyślałem o brunetce.
Muszę przyznać, że bardzo ją polubiłem, a nawet bardziej niż bardziej...
Świetnie się czuję w jej towarzystwie,jest bardzo ładna i fajna i wesoła i miła i przyjacielska i...
-Harry! Długo jeszcze?- usłyszałem krzyk Louisa.
Super, pewnie myślą, że ja... że w łazience... kurczę.
Odłożyłem zdjęcie na miejsce i zszedłem na dół, cały zawstydzony.
-No! Nareszcie! Już myśleliśmy, że nigdy nie zejdziesz!-zawołał Niall, a reszta się zaśmiała.
Usiadłem właśnie na miejsce, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
-Idę!-zawołała mama Rose-Kate- podeszła do drzwi i je otworzyła. Przyszli Zayn i Liam.
Przywitali się z dziewczynami i usiedli. Trochę pogadaliśmy.
-Idźcie może do ogrodu, co?-zaproponowała Kate-jest ciepło i w ogóle, ja muszę też zająć się różnymi rzeczami...
Pokiwaliśmy głowami i wyszliśmy. Postanowiłem, że muszę powiedzieć Aex, co do niej czuję.
-Alex-zwróciłem się do brunetki.
-Hm?
-Ja...eee...ty...-nie wiedziałem, co powiedzieć, biorąc pod uwagę, to że nie tylko dziewczyna patrzyła na mnie, ale i reszta chłopaków oraz Rose-chodźmy.
Wziąłem ją za rękę i poszliśmy na hamak, trochę dalej od reszty i usiedliśmy.
-Alex, słuchaj, muszę ci coś powiedzieć-zacząłem-ym...ja do ciebie coś czuję.
Patrzyła na mnie wielkimi oczami. Ja spojrzałem w dół.
-Podobasz mi się. Wiesz, nie chcę cię nazywać swoją znajomą, może koleżanką, ale...hm... dziewczyną.
Podniosłem wzrok na Alex.
-Alex, kocham cię- pocałowałem ją w usta.
* Oczami Alex *
Szybko odsunęłam się od niego.
-Harry, ja...-kurczę, co mam powiedzieć?-ja...eee...mam już chłopaka...
Spojrzałam na chłopaka.
-Ja...kurczę, Alex, przepraszam cię, nie wiedziałem-tłumaczył się, po chwili wstał i dołączył do chłopaków, którzy kopali do siebie, nie wiadomo skąd, piłką. Rose podeszła do mnie i usiadła obok.
-Alex, co się stało?-spytała.
-Ha...Harry mnie pocałował...
-Według mnie ty i Harry ładnie razem wyglądacie-uśmiechnęła się.
Popatrzyłam na nią. Że co? Moja przyjaciółka mów że dobrze wyglądam z innym?!
-Żartujesz sobie?!-krzyknęłam-ja mam chłopaka! I jego, tylko jego, kocham!
-Czyli, że nie wiesz...
Spojrzałam na nią. Co? Czego nie wiem?
-Rose, o co chodzi?-spytałam niepewna, czego się spodziewać.
-Nic, nic...-odwróciła głowę, nie patrząc na mnie.
-Powiedz.
-Nie chcesz wiedzieć...
-Ok, spoko. Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami i mówimy sobie o wszystkim, no ale, jeżeli tak...-byłam zła.
Wstałam i już miałam odejść, kiedy złapała mnie za rękę.
-Zostań, powiem ci...-usiadłam-chociaż...będziesz zła...
-Trudno, przeżyję-zapewniłam.
-No to...hm...Wczoraj rano dzwonił Thom..
-Mój brat?
-Nie przerywaj. Tak, twój brat. I powiedział, że widział Victora z inną.
Co? Nie, nie wierzę. To nieprawda, nieprawda, nieprawda, nie...
-Myślałam, że wiesz, no i.. ty i Harry...
Opadłam na hamak. Nie. Nie, nie, nie, nie! Popatrzyłam na niebo. Poczułam, że do oczu napływają mi łzy. Usiadłam. Rose popatrzyła na mnie zmartwiona.
-Rose-wzięłam głęboki oddech-co ja mam teraz zrobić?
-Nie wiem...nie wiem...chciałabym ci jakoś pomóc, ale nie wiem jak...-przytuliłam się do przyjaciółki.
-Słuchaj, a co ty na to, żebyśmy teraz super-świetnie się bawiły z chłopakami?-spytała.
Spojrzałam na nią.
-Ale Harry...ja jego...no wiesz...-spojrzałyśmy na chłopaka, który właśnie żartowała z Niallem, był uśmiechnięty, ale było widać smutek w jego oczach...
-Wytłumacz mu.
-Nie dam rady!-zawołałam.
-Dasz radę-powiedziała.
-Ej, Harry!-krzyknęła w stronę loczka-chodź na chwilę!
Brunet szybko podbiegł.
-Tak?-spytał.
-Alex, chce ci coś powiedzieć-Rose wstała z hamaka-siadaj.
I poszła do chłopaków.
Brunet usiadł.
-Harry...em...ja...chciałam-jąkałam się.
-Nie, spoko. To moja wina-przerwał mi-masz chłopaka, a ja cię pocałowałem.
-Nie, to znaczy..hm...już nie mama.
Spuściłam głowę.
-Nie? Ale ty...Rose...ty ...ja... Jeju, już nic nie rozumiem.
-Bo właśnie się dowiedziałam od Rose, że mój chłopak, były chłopak, Victor, był widziany z inną przez mojego brata-w ostatnich słowach głos mi się załamał i wybuchłam płaczem.
-Jej, Alex, tak mi przykro-powiedział. Przytuliłam się do niego, a on gładził mnie po włosach i mówił, że wszystko będzie dobrze.
Muszę przyznać, że to była najpiękniejsza chwila mojego życia.
Przepraszam, że taki krótki rozdział, ale nie miałam więcej czasu na pisanie. Może następny będzie dłuższy...
W samochodzie usiadłam obok Harry'ego. On mnie objął ramieniem i poczułam, że robię się cała czerwona. Pogadaliśmy trochę, głównie o sobie. W pewnym momencie Harry położył swoją rękę na moim udzie. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
Czuję, że się zakochałam!
Po chwili uśmiech zszedł mi z twarzy.
Victor...
Harry widząc moją minę, wziął rękę, a było mi tak dobrze!
Gdy dojechaliśmy do domu, chłopcy pomogli nam zanieść nasze bagaże i weszliśmy do domu.
-Dziewczyny, pokażcie chłopakom dom, a ja przygotuję coś do jedzenia i picia-powiedziała Kate i weszła do kuchni.
Pokazałyśmy chłopakom salon, kuchnie, łazienkę na parterze i zaniosłyśmy rzeczy Kate do jej pokoju i weszliśmy na górę. Pokazałyśmy pokój Rose, ona tam zostawiła swoje zakupy i poszliśmy do mojego pokoju. Pokazałyśmy też drugą łazienkę i ogród na dole. Potem weszliśmy do salonu, gdzie była już Kate i poczęstowaliśmy się wafelkami i colą. Usiedliśmy na kanapie i fotelach i rozmawialiśmy. W pewnym momencie, Harry nas przeprosił i poszedł po schodach na piętro.
-Miłego sikania, Harry!-krzyknął Louis. Wszyscy się zaśmialiśmy.
* Oczami Harry;ego *
Poszedłem do pokoju Alex, nie do łazienki jak wszyscy pomyśleli dzięki Lou...
Wiem, że Alex nie ma mojego numeru, bo zapisała go na kartce i zgubiła, a żeby znowu nie zgubiła, poszedłem do biurka, pozwoliłem sobie wziąć marker i zapisałem swój numer na ścianie między łóżkiem i drzwiami od balkonu.
"Teraz nie zgubi"-pomyślałem.
Rozejrzałem się po jej pokoju i uśmiechnąłem się. Na ścianach były plakaty moje, Zayna, Nialla, Liama, Louisa i całego zespołu.
Na biurku zobaczyłem zdjęcie dwóch małych dziewczynek. To były Alex i Rose.
Wziąłem zdjęcie do ręki i oglądałem roześmiane buzie roześmiane buzie obejmujących się dziewczynek.
Pomyślałem o brunetce.
Muszę przyznać, że bardzo ją polubiłem, a nawet bardziej niż bardziej...
Świetnie się czuję w jej towarzystwie,jest bardzo ładna i fajna i wesoła i miła i przyjacielska i...
-Harry! Długo jeszcze?- usłyszałem krzyk Louisa.
Super, pewnie myślą, że ja... że w łazience... kurczę.
Odłożyłem zdjęcie na miejsce i zszedłem na dół, cały zawstydzony.
-No! Nareszcie! Już myśleliśmy, że nigdy nie zejdziesz!-zawołał Niall, a reszta się zaśmiała.
Usiadłem właśnie na miejsce, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
-Idę!-zawołała mama Rose-Kate- podeszła do drzwi i je otworzyła. Przyszli Zayn i Liam.
Przywitali się z dziewczynami i usiedli. Trochę pogadaliśmy.
-Idźcie może do ogrodu, co?-zaproponowała Kate-jest ciepło i w ogóle, ja muszę też zająć się różnymi rzeczami...
Pokiwaliśmy głowami i wyszliśmy. Postanowiłem, że muszę powiedzieć Aex, co do niej czuję.
-Alex-zwróciłem się do brunetki.
-Hm?
-Ja...eee...ty...-nie wiedziałem, co powiedzieć, biorąc pod uwagę, to że nie tylko dziewczyna patrzyła na mnie, ale i reszta chłopaków oraz Rose-chodźmy.
Wziąłem ją za rękę i poszliśmy na hamak, trochę dalej od reszty i usiedliśmy.
-Alex, słuchaj, muszę ci coś powiedzieć-zacząłem-ym...ja do ciebie coś czuję.
Patrzyła na mnie wielkimi oczami. Ja spojrzałem w dół.
-Podobasz mi się. Wiesz, nie chcę cię nazywać swoją znajomą, może koleżanką, ale...hm... dziewczyną.
Podniosłem wzrok na Alex.
-Alex, kocham cię- pocałowałem ją w usta.
* Oczami Alex *
Szybko odsunęłam się od niego.
-Harry, ja...-kurczę, co mam powiedzieć?-ja...eee...mam już chłopaka...
Spojrzałam na chłopaka.
-Ja...kurczę, Alex, przepraszam cię, nie wiedziałem-tłumaczył się, po chwili wstał i dołączył do chłopaków, którzy kopali do siebie, nie wiadomo skąd, piłką. Rose podeszła do mnie i usiadła obok.
-Alex, co się stało?-spytała.
-Ha...Harry mnie pocałował...
-Według mnie ty i Harry ładnie razem wyglądacie-uśmiechnęła się.
Popatrzyłam na nią. Że co? Moja przyjaciółka mów że dobrze wyglądam z innym?!
-Żartujesz sobie?!-krzyknęłam-ja mam chłopaka! I jego, tylko jego, kocham!
-Czyli, że nie wiesz...
Spojrzałam na nią. Co? Czego nie wiem?
-Rose, o co chodzi?-spytałam niepewna, czego się spodziewać.
-Nic, nic...-odwróciła głowę, nie patrząc na mnie.
-Powiedz.
-Nie chcesz wiedzieć...
-Ok, spoko. Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami i mówimy sobie o wszystkim, no ale, jeżeli tak...-byłam zła.
Wstałam i już miałam odejść, kiedy złapała mnie za rękę.
-Zostań, powiem ci...-usiadłam-chociaż...będziesz zła...
-Trudno, przeżyję-zapewniłam.
-No to...hm...Wczoraj rano dzwonił Thom..
-Mój brat?
-Nie przerywaj. Tak, twój brat. I powiedział, że widział Victora z inną.
Co? Nie, nie wierzę. To nieprawda, nieprawda, nieprawda, nie...
-Myślałam, że wiesz, no i.. ty i Harry...
Opadłam na hamak. Nie. Nie, nie, nie, nie! Popatrzyłam na niebo. Poczułam, że do oczu napływają mi łzy. Usiadłam. Rose popatrzyła na mnie zmartwiona.
-Rose-wzięłam głęboki oddech-co ja mam teraz zrobić?
-Nie wiem...nie wiem...chciałabym ci jakoś pomóc, ale nie wiem jak...-przytuliłam się do przyjaciółki.
-Słuchaj, a co ty na to, żebyśmy teraz super-świetnie się bawiły z chłopakami?-spytała.
Spojrzałam na nią.
-Ale Harry...ja jego...no wiesz...-spojrzałyśmy na chłopaka, który właśnie żartowała z Niallem, był uśmiechnięty, ale było widać smutek w jego oczach...
-Wytłumacz mu.
-Nie dam rady!-zawołałam.
-Dasz radę-powiedziała.
-Ej, Harry!-krzyknęła w stronę loczka-chodź na chwilę!
Brunet szybko podbiegł.
-Tak?-spytał.
-Alex, chce ci coś powiedzieć-Rose wstała z hamaka-siadaj.
I poszła do chłopaków.
Brunet usiadł.
-Harry...em...ja...chciałam-jąkałam się.
-Nie, spoko. To moja wina-przerwał mi-masz chłopaka, a ja cię pocałowałem.
-Nie, to znaczy..hm...już nie mama.
Spuściłam głowę.
-Nie? Ale ty...Rose...ty ...ja... Jeju, już nic nie rozumiem.
-Bo właśnie się dowiedziałam od Rose, że mój chłopak, były chłopak, Victor, był widziany z inną przez mojego brata-w ostatnich słowach głos mi się załamał i wybuchłam płaczem.
-Jej, Alex, tak mi przykro-powiedział. Przytuliłam się do niego, a on gładził mnie po włosach i mówił, że wszystko będzie dobrze.
Muszę przyznać, że to była najpiękniejsza chwila mojego życia.
Przepraszam, że taki krótki rozdział, ale nie miałam więcej czasu na pisanie. Może następny będzie dłuższy...
piątek, 18 października 2013
Rozdział 8
Odwróciłam się i zobaczyłam... Harry'ego Stylesa z 1D. Nie mogłam w to uwierzyć! Chłopak był z Lou i Niallem. Cała trójka mnie rozpoznała i się uśmiechnęła. Na moją twarz także wkradł się uśmiech. -Cześć, Alex-pierwszy odezwał się Louis. -Cz...cześć-odpowiedziałam. -Czy jest z tobą Rose?-spytał Niall. -T...tak. Em...w dziale z kosmetykami-odpowiedziałam, a on poszedł do mojej przyjaciółki. -Co za zbieg okoliczności, nie Harry?-spytał Louis loczka, a ten tylko pokiwał głową-zmowu się widzimy! Roześmiałam się. -I bardzo się cieszymy,ale...-pochylił się do mnie, jakby chciał powiedzieć mi sekret-ale Harry najbardziej się cieszy- uśmiechnął się-wiesz, od wczorajszego powrotu cały czas nawijał o tobie... -Lou!-przerwał mu Harry. Uśmiechnęłam się. -...przechwalał się tym, że dał ci swój numer telefonu... -Lou! -...i był smutny cały dzień, że nie piszesz i nie dzwonisz do niego-dokończył błękitnooki kręcąc głową. -Louis!-zdenerwował się Harry. Spojrzałam na niego: -Przepraszam, że nie dzwoniłam ani nie pisałam, ale... twój numer zapisałam na kartce, nie na telefonie... i zgubiłam tą kartkę...- -Ha ha ha!-zaczął się śmiać Louis-to się dobraliście! Bo Harry wczoraj też zapomniał kartki z adresem tego miejsca, gdzie była ta impreza. Ja i Hazz uśmiechnęliśmy się do siebie. Jaki on ma cudownie wygląda! Te loki, zielone oczy i dołeczki... -Alex? Wszystko ok? -Co? E... tak,tak. Ok-zapewniłam chłopaków. Oczami Rose Poszłam do kosmetyków. Chciałam kupić lakier do paznokci. Gdy znalazłam, schowałam go do koszyka z innymi rzeczami: , , , , . Nagle poczułam znajomy zapach męskich perfum. Jedyny chłopak jakiego przytuliłam, oprócz kogoś z rodziny, był Niall. To niemożliwe! Odwróciłam się i zobaczyłam Irlandczyka. A jednak! Byłam strasznie szczęśliwa! Uśmiechał się ciągle, a w sumie też. -Cześć, Rose- powiedział. -Cz...cześć.-odpowiedziałam-N...Niall, ty...tu...yyy...-nie wiedziałam, co powiedzieć. Ale on mnie przytulił. -Co tu robisz?-spytał. -Przyszłam na zakupy z Alex i mamą. -fajnie, chodźmy do reszty-zaproponował. -Jakiej reszty? Ktoś jeszcze przyszedł? -Jestem z Harrym i Lou. Są teraz tam z Alex. -A, ok. To chodźmy. Poszliśmy do reszty. Gdy przyszliśmy, przywitałam się z brunetami. Spojrzałam na Alex. " Co oni tu robią?"- spytałam ją w myślach. " Nie wiem"- Alex wzruszyła ramionami i się uśmiechnęłyśmy. Chłopcy kupili sobie po jednej bluzce i podeszliśmy do kasy. Najpierw za zakupy zapłaciłam ja, potem Alex i chłopcy. Nagle zaczęła dzwonić moja komórka. Wiadomo jaki dzwonek. ("WMYB"). Zaczęłam przeszukiwać swoją torbę. Kątem oka widziałam uśmiech na twarzach chłopaków. Dzwonek był dość głośny. Kończyła się już zwrotka Zayna, a ja nadal nie mogłam znaleźć telefonu. Kurczę! Po chwili się wyłączyła. I zaczęła dzwonić komórka Alex. Ten sam dzwonek. Alex też nie mogła znaleźć komórki. Gdy ja znalazłam swoją, Alex już swoją i znalazła i odebrała. -Halo?-spytała-A, Kate! Tak, już idziemy. Aha, tak, tak. A Czekaj!-zawołała i zwróciła się do chłopaków-chcecie iść z nami do kafejki, nie wiem, coś zjeść, napić się? Chłopcy pokiwali głowami. -Ok, Kate-zwróciła się do telefonu-mamy gości...tak, tak...znasz ich...ok, to idziemy. Pa! Alex schowała komórkę do torebki. -Chodźmy do kafejki. Kate się niecierpliwi-powiedziała i wyszliśmy ze sklepu. -Fajny dzwonek-uśmiechnął się Harry.-um...sory, dzwonki. Fajne. Spojrzałam na Alex. -O! ym..hm...tak..eee...-wyjąkałyśmy. -Czyja piosenka?-spytał niespodziewanie Lou. Znowu spojrzałam na Rose nic nie roumiejąc. -Em..no ten... -Bardzo fajna-stwierdził Niall. -Podoba nam się-dodał Hazz. -Ale ją już kiedyś chyba słyszeliśmy...zamyślił się Lou. -e... -Czekajcie, jak to szło?- spytał się Louis. You're insecure Don't know what for You're turning heads when you walk through the do-o-or Don't need make-up To cover Up being the way that you are is eno-o-ough -zaczął blondynek Everyone else in the room can see it Everyone else but you-u śpiewał Harry. Razem z Alex zaczęłyśmy się śmiać.Co za głupki! Nabijali się z nas! Gdy doszliśmy do kafejki, mama nas zauważyła i pomachała. Dosiedliśmy się do niej (ja -> Niall -> Mama -> Lou -> Harry -> Alex), wcześniej chłopcy przywitali się z moją mamą. Zamówiliśmy sobie cole. -Macie dzisiaj, chłopcy, wolne?-spytała. Chłopcy pokiwali głową. -Jutro też, jeżeli coś tam tego...-Harry popatrzył z uśmiechem na Alex. Ona też się uśmiechnęła. Według mnie świetnie razem wyglądaliby jako para...tylko ten Victor.. Nie zbyt go lubię. -To może przyjdziecie do nas?-zaproponowała mama. Chłopcy popatrzyli na siebie. -Ok, super-powiedział Niall. -Czy możemy też zaprosić Zayna i Liama?-zapytał niepewnie Harry. -Oczywiście! -No dobrze, to może już chodźmy?-spytała Alex. -Ok. Wstaliśmy, wzięliśmy bagaże i skierowaliśmy się do wyjścia. -Mam tylko nadzieję, że są wolne taksówki...-powiedziała mama. -Po co taksówki?-spytał Niall. -Musimy jakoś wrócić-wytłumaczyłam-nie mamy samochodu. -To w takim razie, my was zawieziemy-oznajmił Lou i zaprowadził nas do swojego auta. Schowaliśmy zakupy do bagażnika i wsiedliśmy. -Jaki adres?-spytał Louis. -St. Abbey Road 15/3-odpowiedziała mama. Niall tymczasem zadzwonił do Liama i Zayna. -Chłopaki, pamiętacie Rose i Alex z wczorajszej imprezy? No, to spotkaliśmy się dzisiaj i jedziemy do nich. Co? A! Adres: ST. Abbey Road 15/3. Tak? Aha, ok. Tak, tak. No dobra, to czekamy. Siema!- i się rozłączył. Spojrzał na mnie-Rose, podasz mi swój numer? -Eee...jasne-po czym mu podyktowałam, a on zapisywał. A potem podał mi swój numer. Aaa! Mam numer Nialla Horana! Bosko! Mam nadzieję, że podoba się Wam także i ten rozdział :) Już niedługo następny
Wielki Powrót ;)
Hej! Dawno nie nie było... Wiem i przepraszam :) Nie miałam czasu i weny. Zapraszam Was także na bloga swiat-wedlug-naszej-czworki.blogspot.com . Mam nadzieję, że Wam się spodoba!
niedziela, 2 czerwca 2013
Rozdział 7
Obudziłam się w swoim łóżku. Szczerze mówiąc, nie pamiętam jak wróciłyśmy.
Ubrałam się w to:
i zrobiłam lekki makijaż.
-Alex! Rose! Chodźcie na śniadanie!-krzyknęła Kate.
-Idę!-okrzyknęłam z Rose i zeszłam na dół.
Oczami Rose
Widziałam, jak Harry pocałował Alex. Co prawda w policzek, ale jednak. Muszę przyznać, że jej zazdroszczę. Ma Victora, teraz Harry, jest piękna,chuda, wesoła i w ogóle.
A ja?
Gdy tak o tym myśłałam, usłyszałam, że mama mnie woła, że idziemy.
-Już idę!-odkrzyknęłam.
Pożegnałam się z każdym z chłopaków, z Niallem na końcu. Gdy do niego podeszłam, on mnie przytulił i pocałował w policzek.
-Jesteś piękna-szepnął.
Uśmiechnęłam się przez łzy ze wzruszenia, które chciałam ukryć. Niestety, blondyn je zobaczył, lekko się uśmiechnął i wytarł je kciukiem.
-Wsiadajcie!-krzyknął Paul z samochodu. Chlopcy do niego weszli, Niall szybko mnie przytulił i też wsiadł.
Gdy odjechali, wróciłam do mamy i razem "zaniosłyśmy" Alex do taksówki, bo stała i trzymała się za policzek, patrząc przed siebie.
* rano *
Obudziłam się i postanowiłam, że opowiem Alex, co się wydarzyło wczoraj pomiędzy mną a Niallem.
Ubrałam się w to:
i uczesałam się.
-Alex! Rose! Chodźcie na śniadanie!-krzyknęła mama.
-Idę!-odpowiedziałam z Alex i zeszłam na dół.
* po śniadaniu *
Poszłam z Alex do mojego pokoju i usiadłyśmy na łóżku.
-Wiesz, wczoraj jak poszlam z chłopakami, odprowadzić ich do samochodu i żegnając się z nimi, Niall mnie przytulił, pocałował w policzek i powiedział, że jestem piękna-powiedziałam. Alex się uśmiechnęła- I wzruszyłam się, a on wytarł moje łzy.
-Naprawdę?! To super! Mi się wydaje, że spodobałaś się Niallerowi-powiedziała.
Popatrzyłam na nią. Ja? Normalna dziewczyna miała się spodobać gwiaździe?
Wyszłyśmy na balkon.
-Jak chłopcy już szli, to, nie wiem czy widziałaś, ale Harry pocałował mnie w policzek.
-Widziałam. Ty na pewno mu się spodobałaś. Jesteś piękna, smukła, lubiana, wesoła i kocha się w tobie tylu chłopaków...
Zamilkłam. Co ja robię?! Mówię mojej najlepszej przyjaciółce, czego jej zazdroszczę!
Oczami Alex
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam, co zrobić, co powiedzieć. Nie jestem taka, jaką mnie Rose opisała. Kompletnie nie. Przytuliłam ją.
-Rose...ja...eee...nie...ty...
Westchnęłam.
-Przepraszam-powiedziała.
-Nie masz za co przepraszać!-zawołałam-Rose! Co ty wygadujesz!
Nic nie odpowiedziała.
Najwyraźniej myślami była gdzie indziej.
Nagle wpadłam na mega-super-świetny pomysł!
Mam przecież numer Harry'ego! Możemy się spotkać i Rose zobaczy Nialla. Będzie szczęśliwa! Ja w sumie też, ale co tam! Rose jest ważniejsza!
Jestem genialna!
Wybiegłam szybko z pokoju i wbiegłam do swojego.
A Rose za mną.
-Co ty robisz?-spytała.
-Czekaj, ja... mam...nie uwierzysz....-wypowiadałam pojedyncze wyrazy między poszukiwaniami kartki.
Czemu nie zapisałam numeru w komórce?!
Kurde, nie ma!
Usiadłam na łóżku.
Tak, jestem genialna...
-Alex-zaśmiała się Rose i usiadła obok mnie-co się stało?
-Jestem niemożliwa. No jak tak, kurczę, można?
-Alex, co jest?
Popatrzyłam na nią.
-No więc, pamiętasz jak Harry dał mi talerzyk z ciastem, a potem chłopcy weszli na scenę i zaśpiewali "Call Me Maybe"?
Rose pokiwała głową.
-I pod tym ciastem był numer Loczka-spojrzałam na nią. Zrobiła wielkie oczy-i jego numer zapisałam na kartce. I nie wiem, gdzie jest.-zakończyłam.
Rose siedziała cicho chwilę. Po chwili powiedziała:
-Alex, ja nie mogę, tylko ty jesteś zdolna do takich rzeczy.
Przez kilka minut nie mogła w to uwierzyć.
Potem pogadałyśmy i śpiewałyśmy różne piosenki.
Temat o wczorajszym dniu został zamknięty.
Ale ja myśłałam tylko o jednym: Czy spotkamy jeszcze kiedyś 1D? Albo chociaż Harry'ego...
* 17.00 *
-Dziewczyny! Chodźcie!-zawołała Kate.
Zeszłyśmy na dół.
-Tak?-spytałyśmy.
-Szykujcie się, idziemy na zakupy!
Uśmiechnęłyśmy się. Uwielbiam zakupy!
Pojechałyśmy taksówką do centrum.
Jak na razie byłyśmy w trzech sklepach, kiedy zobaczyłam sklep Jacka Wills'a.
-Chodźcie do Jacka Wills'a-powiedziałam do Kate i Rose.
Rose pokiwała głową, ale jej mama powiedziała, że idzie do kawiarenki napić się kawy.
-Ok, to my idziemy-powiedziała Rose.
Weszłyśmy i rozdzieliłyśmy się, po czym rozpoczełyśmy poszukiwania jakichś fajnych rzeczy.
W koszyku miałam dwie damskie bokserki
Ubrałam się w to:
i zrobiłam lekki makijaż.
-Alex! Rose! Chodźcie na śniadanie!-krzyknęła Kate.
-Idę!-okrzyknęłam z Rose i zeszłam na dół.
Oczami Rose
Widziałam, jak Harry pocałował Alex. Co prawda w policzek, ale jednak. Muszę przyznać, że jej zazdroszczę. Ma Victora, teraz Harry, jest piękna,chuda, wesoła i w ogóle.
A ja?
Gdy tak o tym myśłałam, usłyszałam, że mama mnie woła, że idziemy.
-Już idę!-odkrzyknęłam.
Pożegnałam się z każdym z chłopaków, z Niallem na końcu. Gdy do niego podeszłam, on mnie przytulił i pocałował w policzek.
-Jesteś piękna-szepnął.
Uśmiechnęłam się przez łzy ze wzruszenia, które chciałam ukryć. Niestety, blondyn je zobaczył, lekko się uśmiechnął i wytarł je kciukiem.
-Wsiadajcie!-krzyknął Paul z samochodu. Chlopcy do niego weszli, Niall szybko mnie przytulił i też wsiadł.
Gdy odjechali, wróciłam do mamy i razem "zaniosłyśmy" Alex do taksówki, bo stała i trzymała się za policzek, patrząc przed siebie.
* rano *
Obudziłam się i postanowiłam, że opowiem Alex, co się wydarzyło wczoraj pomiędzy mną a Niallem.
Ubrałam się w to:
i uczesałam się.
-Alex! Rose! Chodźcie na śniadanie!-krzyknęła mama.
-Idę!-odpowiedziałam z Alex i zeszłam na dół.
* po śniadaniu *
Poszłam z Alex do mojego pokoju i usiadłyśmy na łóżku.
-Wiesz, wczoraj jak poszlam z chłopakami, odprowadzić ich do samochodu i żegnając się z nimi, Niall mnie przytulił, pocałował w policzek i powiedział, że jestem piękna-powiedziałam. Alex się uśmiechnęła- I wzruszyłam się, a on wytarł moje łzy.
-Naprawdę?! To super! Mi się wydaje, że spodobałaś się Niallerowi-powiedziała.
Popatrzyłam na nią. Ja? Normalna dziewczyna miała się spodobać gwiaździe?
Wyszłyśmy na balkon.
-Jak chłopcy już szli, to, nie wiem czy widziałaś, ale Harry pocałował mnie w policzek.
-Widziałam. Ty na pewno mu się spodobałaś. Jesteś piękna, smukła, lubiana, wesoła i kocha się w tobie tylu chłopaków...
Zamilkłam. Co ja robię?! Mówię mojej najlepszej przyjaciółce, czego jej zazdroszczę!
Oczami Alex
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam, co zrobić, co powiedzieć. Nie jestem taka, jaką mnie Rose opisała. Kompletnie nie. Przytuliłam ją.
-Rose...ja...eee...nie...ty...
Westchnęłam.
-Przepraszam-powiedziała.
-Nie masz za co przepraszać!-zawołałam-Rose! Co ty wygadujesz!
Nic nie odpowiedziała.
Najwyraźniej myślami była gdzie indziej.
Nagle wpadłam na mega-super-świetny pomysł!
Mam przecież numer Harry'ego! Możemy się spotkać i Rose zobaczy Nialla. Będzie szczęśliwa! Ja w sumie też, ale co tam! Rose jest ważniejsza!
Jestem genialna!
Wybiegłam szybko z pokoju i wbiegłam do swojego.
A Rose za mną.
-Co ty robisz?-spytała.
-Czekaj, ja... mam...nie uwierzysz....-wypowiadałam pojedyncze wyrazy między poszukiwaniami kartki.
Czemu nie zapisałam numeru w komórce?!
Kurde, nie ma!
Usiadłam na łóżku.
Tak, jestem genialna...
-Alex-zaśmiała się Rose i usiadła obok mnie-co się stało?
-Jestem niemożliwa. No jak tak, kurczę, można?
-Alex, co jest?
Popatrzyłam na nią.
-No więc, pamiętasz jak Harry dał mi talerzyk z ciastem, a potem chłopcy weszli na scenę i zaśpiewali "Call Me Maybe"?
Rose pokiwała głową.
-I pod tym ciastem był numer Loczka-spojrzałam na nią. Zrobiła wielkie oczy-i jego numer zapisałam na kartce. I nie wiem, gdzie jest.-zakończyłam.
Rose siedziała cicho chwilę. Po chwili powiedziała:
-Alex, ja nie mogę, tylko ty jesteś zdolna do takich rzeczy.
Przez kilka minut nie mogła w to uwierzyć.
Potem pogadałyśmy i śpiewałyśmy różne piosenki.
Temat o wczorajszym dniu został zamknięty.
Ale ja myśłałam tylko o jednym: Czy spotkamy jeszcze kiedyś 1D? Albo chociaż Harry'ego...
* 17.00 *
-Dziewczyny! Chodźcie!-zawołała Kate.
Zeszłyśmy na dół.
-Tak?-spytałyśmy.
-Szykujcie się, idziemy na zakupy!
Uśmiechnęłyśmy się. Uwielbiam zakupy!
Pojechałyśmy taksówką do centrum.
Jak na razie byłyśmy w trzech sklepach, kiedy zobaczyłam sklep Jacka Wills'a.
-Chodźcie do Jacka Wills'a-powiedziałam do Kate i Rose.
Rose pokiwała głową, ale jej mama powiedziała, że idzie do kawiarenki napić się kawy.
-Ok, to my idziemy-powiedziała Rose.
Weszłyśmy i rozdzieliłyśmy się, po czym rozpoczełyśmy poszukiwania jakichś fajnych rzeczy.
W koszyku miałam dwie damskie bokserki
dwie bluzki
i czarną bluzę
i właśnie chciałam iść do Rose, gdy zobaczyłam te superowe kolczyki:
włożyłam je do koszyka, odwróciłam się i poszłam szukać Rose. Ale nadepnęłam komuś na nogę.
-Au-usłyszałam męski głos.
Z chrypką. Znany głos.
Kurczę, już taka sytuacja się wcześniej zdarzyła..
Nie! To nie może być...
Odwróciłam się i zobaczyłam...
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, no ale cóż... Szkoła :(
Spróbuję częściej dodawać rozdziały :) Piszcie, czy podoba Wam się blog, bo nie wiem, czy go kontynuować...
wtorek, 7 maja 2013
Rozdział 6
Odwróciłam się i zobaczyłam...
Harry'ego Stylesa z całym One Direction
Harry'ego Stylesa z całym One Direction
Myślałam, że zrobię w gacie.
-Ja...ja...prze...przepraszam-wyjąkałam. Z trudem. Ale on się tylko uśmiechnął.
O, świecie! Ja się rozpływam!
-O, piękna niewiasto! Czy byś zechciała powiedzieć nam, gdzie znajdziemy niejaką Kate Coben?-spytał Louis.
Popatrzyłam na Rose.
-To moja mama. Chodźcie, zaprowadzę was-powiedziała i się odwróciła, a chłopcy poszli za nią. Został tylko Harry. Stał przede mną i patrzył na na mnie. Ja na niego też.
-Haroldzie!-krzyknął Lou.
-I..idę-odpowiedział Loczek.
Patrząc na mnie cały czas odwrócił się i wpadł na jakiegoś gościa. I poszedł za resztą chłopaków.
Oczami Rose
Idąc do mojej mamy, chłopcy cały czas mnie rozśmieszali. Odwróciłam się w pewnym momencie i zobaczyłam Niall'a, jak patrzył "głodnym" wzrokiem na stoły, na których było mnóstwo jedzenia. Uśmiechnęłam się.
-Ta koniska kobieta z brązowymi włosami to Kate.-powiedziałam do chłopaków. Oni do niej poszli, a ja podeszłam do blondyna.
-Będziesz mógł trochę zjeść-powiedziałam do niego.
On popatrzył na mnie zmieszany.
-Ja..eee...nie..to...ja...eee-jąkał się.
Uśmiechnęłam się. Rozejrzałam się na boki i wzięłam talerzyk, a na nim położyłam trzy małe pączki, kawałek ciasta i trochę winogron. Po czym podałam talerzyk chłopakowi.
-Dzięki!-uśmiechnął się, wziął go ode mnie i podbiegł do reszty chłopaków. A ja poszłam do Alex.
-To One Direction będzie grać na tej imprezie?!-krzyknęła do mnie.
Podbiegłyśmy do mojej mamy. Okazało się, że ona już wiedziała, ale nie wiem czemu, nie chciała nam tego powiedzieć. I zaraz mama zniknęła. Ktoś znowu czegoś od niej chciał.
Spojrzałam na Alex, a ona na mnie.
-One Direction jest tutaj...-zaczęłam.
-...i gadali z nami!-dokończyła.
-Aaaa!-krzyknęłyśmy i przytuliłyśmy się.
* * *
Chłopcy dużo swoich piosenek zaśpiewali. Zjedli trochę i tańczyli. Niall poprosił mnie do tańca 10 razy! Byłam w siódmym niebie...
Zadedykował mi też piosenkę "Nobody Compares" http://www.youtube.com/watch?v=PyQfz16c6bk , a Harry Alex "Still The One" http://www.youtube.com/watch?v=l4-DdHZExA0 . Śpiewałyśmy razem z nimi.
Oczami Alex
Nie mogę uwierzyć, że poznałam chłopaków z One Direction. Najbardziej polubiłam Lou. Z każdym z nich super mi się gada, ale z nim najlepiej.
Za to przed Harrym tylko stoję i się jąkam i nic nie mogę powiedzieć sensownego. Gdy zapraszał mnie do tańca, byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Tak się czułam.
Ale ja usłyszałam, że chłopak dedykuje mi moją ulubioną piosenkę, myślałam, że to nie dzieje się naprawdę! Niesamowite szczęście!
Gdy stałam z chłopakami i Rose, Harry podał mi talerzyk z kawałkiem tortu. Dziwne, że położył go na samym środku talerzyka.
Po chwili chłopcy poszli znowu na scenę i zaśpiewali piosenkę Carly Rae Jepsen "Call Me Maybe" http://www.youtube.com/watch?v=RWAdb1vgoik . Zjadłam kawałek tortu i, już miałam odłożyć talerzyk, kiedy zauważyłam, że na nim jest coś napisane. Przyjrzałam się bliżej i zobaczyłam, że to numer telefonu! Numer Harry'ego! Uśmiechnęłam się do chłopaka z talerzykiem w ręku, a on odwzajemnił mi uśmiech. Już się skapnął, że zauważyłam jego numer. Zapisałam go szybko na kartce i schowałam do kopertówki, a talerzyk wyrzuciłam i podeszłam pod scenę.
* po imprezie *
3/4 gości już wyszło. Kate żegnała się z każdym. Chłopcy jeszcze zostali. Niall jadł wszystko, co zostało, Zayn poszedł zapalić, Liam, Harry i Lou gadali z nami.
Po chwili Niall wrócił z talerzykiem i mnóstwem jedzenia. Że też tego tyle zostało! I Zayn wrócił do nas.
Zaraz ktoś zadzwonił do Liama. Odebrał.
-To Paul-szepnął w naszą stronę.
-Tak, tak. Już koniec. Aha, zaraz będziemy wracać-zwrócił się do komórki. Po chwili rozłączył się i schował telefon.
-Musimy wracać?-spytał smutno Zayn.
Liam pokiwał głową.
-Ej, ale może się kiedyś spotkamy?-spytał blondyn-Hm? Dziewczyny?
Popatrzył na nas, ale głównie na Rose. Spojrzałyśmy na siebie i pokiwałyśmy głowami.
-No jasne!
Wszyscy się uśmiechnęliśmy.
-No, dobra-odezwał się Liam-chodźmy.
Odwrócił się i poszedł ,a chłopcy za nim. Rose także poszła. Żeby ich "odprowadzić".
Harry chwilę został, pocałował mnie w policzek i poszedł...
Mam nadzieję, że się Wam podoba, bo mi bardzo :) Czekam na komentarze.
czwartek, 2 maja 2013
Rozdział 5
* Oczami Rose *
Wstałam dzisiaj 0 7:40. W piżamie zeszłam na dół. Mama i Alex jeszcze spały, więc przygotowałam dla nas śniadanie. Zrobiłam kanapki i zagotowałam wodę na herbatę, bez żadnej fantazji. Przygotowałam też stół i poszłam budzić Alex.
Zapukałam i weszłam do jej pokoju. Rozejrzałam się po nim i uśmiechnęłam; na ścianach już powiesiła plakaty naszych idoli, cały zespół lub każdy z chłopaków oddzielnie.
Odsłoniłam firanki z okien i balkonu i usiadłam na łóżku przyjaciółki.
-Alex, wstawaj.
Cisza.
-Aleeex...-powiedziałam głośniej.
Kurczę no!
Hey girl, I’m waiting on ya
I’m waiting on you
Come on and let me sneak you out
And have a celebration, a celebration
The music up the windows down.
Jeny, jak się przestraszyłam!
Po chwili Alex wstała i wyłączyła piosenkę w telefonie. To był jej budzik. Przeciągnęła się.
-Aaaaa!-zobaczyła mnie-o! Rose, co ty tu robisz?
-Przyszłam cię obudzić. Chodź, śniadanie jest na stole.
Pokiwała głową, a ja poszłam do mamy.
Zapukałam i weszłam. Już się obudziła.
-Mamo, śniadanie już jest.
-Już idę.
Właśnie zaczął piszczeć czajnik z wodą. Zbiegłam szybko do kuchni i wyłączyłam gaz. Zalałam kubki wodą i zaniosłam je do jadalni.
-Mamo! Alex! Chodźcie już!
Po chwili zeszły. Alex była w piżamie, a mama w szlafroku.
Po śniadaniu spakowałam naczynia do zmywarki i zajęłam łazienkę. Umyłam włosy i całą siebie. Wmasowałam w ciało balsam wiśniowy, który dostałam od Alex na urodziny. Włosy wysuszyłam i zostawiłam proste.
Była prawie 9:40, więc zrobiłam sobie już makijaż. Założyłam szlafrok i wyszłam z łazienki. Poszłam do swojego pokoju i ułożyłam strój na łóżku.
* Oczami Alex *
Po Rose zajęłam łazienkę. Umyłam się i włosy. Postanowiłam, że zostawię je takie jakie mam, czyli lekkie fale, bez prostowania ich. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki.
* 11:10 *
Zeszłam na dół ubrana tak:

Wstałam dzisiaj 0 7:40. W piżamie zeszłam na dół. Mama i Alex jeszcze spały, więc przygotowałam dla nas śniadanie. Zrobiłam kanapki i zagotowałam wodę na herbatę, bez żadnej fantazji. Przygotowałam też stół i poszłam budzić Alex.
Zapukałam i weszłam do jej pokoju. Rozejrzałam się po nim i uśmiechnęłam; na ścianach już powiesiła plakaty naszych idoli, cały zespół lub każdy z chłopaków oddzielnie.
Odsłoniłam firanki z okien i balkonu i usiadłam na łóżku przyjaciółki.
-Alex, wstawaj.
Cisza.
-Aleeex...-powiedziałam głośniej.
Kurczę no!
Hey girl, I’m waiting on ya
I’m waiting on you
Come on and let me sneak you out
And have a celebration, a celebration
The music up the windows down.
Jeny, jak się przestraszyłam!
Po chwili Alex wstała i wyłączyła piosenkę w telefonie. To był jej budzik. Przeciągnęła się.
-Aaaaa!-zobaczyła mnie-o! Rose, co ty tu robisz?
-Przyszłam cię obudzić. Chodź, śniadanie jest na stole.
Pokiwała głową, a ja poszłam do mamy.
Zapukałam i weszłam. Już się obudziła.
-Mamo, śniadanie już jest.
-Już idę.
Właśnie zaczął piszczeć czajnik z wodą. Zbiegłam szybko do kuchni i wyłączyłam gaz. Zalałam kubki wodą i zaniosłam je do jadalni.
-Mamo! Alex! Chodźcie już!
Po chwili zeszły. Alex była w piżamie, a mama w szlafroku.
Po śniadaniu spakowałam naczynia do zmywarki i zajęłam łazienkę. Umyłam włosy i całą siebie. Wmasowałam w ciało balsam wiśniowy, który dostałam od Alex na urodziny. Włosy wysuszyłam i zostawiłam proste.
Była prawie 9:40, więc zrobiłam sobie już makijaż. Założyłam szlafrok i wyszłam z łazienki. Poszłam do swojego pokoju i ułożyłam strój na łóżku.
* Oczami Alex *
Po Rose zajęłam łazienkę. Umyłam się i włosy. Postanowiłam, że zostawię je takie jakie mam, czyli lekkie fale, bez prostowania ich. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki.
* 11:10 *
Zeszłam na dół ubrana tak:
Do kopertówki włożyłam błyszczyk, klucze, chusteczki, portmonetkę i komórkę. Weszłam na chwile do kuchni napić się wody. Gdy z niej wyszłam wpadłam na Rose. Ubrała się przepięknie:

Uśmiechnęłyśmy się.
Rose popatrzyła na godzinę na zegarku w kuchni i zawołała:
-Mamo! Chodź!
-Idę!-okrzyknęła i zaraz zeszła ubrana w to:
-No, dobra chodźmy.
Wyszłyśmy i Kate zamknęła drzwi.
Taksówka już przyjechała i wsiadłyśmy do niej, a Kate podała adres kierowcy i pojechaliśmy.
* na miejscu *
Weszłyśmy do wielkiej sali, gdzie będzie przyjęcie. Tak jak Kate mówiła, ta sala była po prostu przepiękna!
Ja i Rose usiadłyśmy na scenie tak, że widziałyśmy cała salę(tak jak na rysunku), a mama mojej przyjaciółki poszła porozmawiać z ludźmi.
-Ale tutaj pięknie!-powiedziałam.
-No, bardzo mi się podoba.
-O której to przyjęcie?-spytałam.
-Em... o 13 goście powinni przyjść, potem będą się witać, kilku z nich rozpocznie swoje monologi, napiją się wina i zaczną jeść i tańczyć. I za chwilę powinien przyjść zespół.
-Aha, czyli, że to będzie zespół?
Rose pokiwała głową.
Zaczęłam się śmiać, ponieważ zauważyłam kobietę w szpilkach i jej się nogi "wyginały", kilka razy o mało nie wywaliła się. Rose też to zobaczył i się śmiała. Dzięki czemu dostałyśmy głupawki.
Wstałyśmy ze sceny i się wydurniałyśmy. Zaczęłyśmy głupio tańczyć i komuś nadepnęłam na nogę. Obcasem.
-Au...-usłyszałam męski głos. Z chrypką. Znany głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam...
I koniec 5 rozdziału. Mam nadzieję, że jesteście ciekawe kogo Alex zobaczyła... :) Piszcie w komentarzach. Już niedługo kolejny rozdział!!! Dzięki za ponad 100 wejść!!! =D
środa, 1 maja 2013
Rozdział 4
W ogrodzie już była Alex, w takim stroju:
Podbiegłyśmy do basenu i próbowałyśmy się zrzucić nawzajem do wody. W którymś momencie zobaczyłam Josha na ulicy i popatrzyłam się w jego stronę, a Alex skorzystała z tego i mnie zepchnęła i zaraz potem sama skoczyła do wody.
Po 30 minutach pływania powiedziałam:
-Alex, poopalam się teraz. Chciałabym jutro mieć choć trochę opalone ciało. a w ogóle to jestem zmęczona. Nie czuję nóg.
-Ok. Ja w sumie też.
I wyszłyśmy. Wytarłyśmy się ręcznikami i położyłyśmy się na leżakach. Alex pobiegła jeszcze do domu i wróciła z magnetofonem i puściła płytę One Direction " Take Me Home" i położyła się. Właśnie leciała piosenka "They Don't Know About Us".
- Ej, Rose-odezwała się Alex.
-Hm?
-Czy tobie podoba się Josh?-spytała.
-Eee..hm...-nie wiedziałam , co powiedzieć-no..eee...tak-powiedziałam cicho.
-To świetnie! Bo w kafejce cały czas się na ciebie patrzył. Może mu się podobasz...
-No co ty? Ja?-chociaż może...
Ten świat jest strrrrasznie skomplikowany!
-A co z Victorem? Kochasz go?
Alex usiadła na leżaku i popatrzyła na mnie.
-Ale tak szczerze...powiedz...
Ja także usiadłam i popatrzyłam na nią.
-Ja..tak..nie...chyba...-spojrzała w dół.
Kurczę! Ja to głupia jestem! Po cholerę zadałam jej to pytanie?
Usiadłam obok niej na jej leżaku i ją przytuliłam.
-Nie odpowiadaj-szepnęłam.
-Jest ok-uśmiechnęła się i wstała-nie wiem jak ty, ale już idę do domu.
-Ja też-wstałam. Wzięłam mój i Alex ręcznik, a ona magnetofon.
Poszłyśmy do pokoi i przebrałyśmy się we wcześniejsze ciuchy i zeszłyśmy na dół. Zobaczyłam mamę szykującą się do wyjścia.
-Mamo, gdzie idziesz?-spytałam.
-Idę zobaczyć salę na jutrzejszą imprezę, czy wszystko jest dobrze i takie tam. Macie tutaj pieniądze-podała mi kilka banknotów-kupcie sobie coś do jedzenia. Ja zjem na mieście.
-Ok.
Jeszcze w drzwiach zawołała:
-Nie wpuszczajcie obcych i nie zdemolujcie domu! Przyjdę po 21!
Zamknęłam drzwi za mamą i poszłam do salonu. Tam na kanapie siedziała Alex z komputerem.
Mama wyszła. Dała nam kasę na coś do jedzenia i wróci po 21.
Zamówiłyśmy dwie pizze i dwie cole. Posiedziałyśmy na Facebooku i pogadałyśmy z osobami ze szkoły.
* Oczami Alex *
Próbowałam się skontaktować z Victorem przez komórkę i Facebooka, ale się nie udało. Może teraz jest niedostępny? Jak od początku naszego wyjazdu...
No ale fajnie było pogadać ze znajomymi na Skypie. Około 20 przyszykowałam sobie ubrania na jutro. Rose też. Potem zajęłyśmy się malowaniem paznokci. Malowałyśmy sobie nawzajem.
Potem założyłyśmy nasze szpilki, żeby je rozchodzić. Już tak dawno nie chodziłam w nich!
Fajnie było. Śmiałyśmy się, żartowałyśmy...
Weszłam w szpilkach do pokoju i zaraz zadzwoniła moja komórka. To mama.
-Halo?-spytałam
-Alex? No i jak jest?
-No dobrze. Szykujemy się na jutro. Pomalowałyśmy sobie paznokcie i chodzimy w szpilkach-zaśmiałam się. Mama także.
-Ale wszystko jest dobrze? Nic złego się nie stało i nie dzieje?
-Nie, jest dobrze. Naprawdę-zapewniłam ją.
-No to dobrze. Tęsknimy za tobą.
-Ja za wami też-powiedziałam.
-No dobrze, Alex. Ja kończę. Dzisiaj wychodzimy, ja z tatą, do restauracji.
-Thom i Sophie zostają sami?-spytałam.
-Tak, jeszcze tylko przyjdzie dziewczyna Thoma-Alice.
-Aha, no dobrze. To ja lecę. Bawcie się dobrze.
-Dzięki, wy też. Kochamy cię! Pa!
-Pa!-i zakończyłam rozmowę.
Położyłam komórkę na łóżko i zeszłam na dół. Zaraz przyszła Kate.
-Dziewczyny, nawet nie wiecie jak jest pięknie tam na sali!-zawołała i usiadła na kanapie w salonie. Dosiadłyśmy się do niej.
-Naprawdę? To ja nie mogę się doczekać!-zawołała Rose.
-Dobra, dziewczyny. Macie przygotowane ubrania na jutro?
Pokiwałyśmy głowami.
-Ok, to idziemy spać, bo jutro mamy tam być o 12, a jeszcze przygotowanie się, dojazd...
-Dobra, to ja już idę-powiedziałam- i zajmuję łazienkę na piętrze!
-Ej, Alex! Nie!- zawołały razem.
Ale ja już uciekłam na schody. Umyłam się i przebrałam w piżamę, po czym poszłam spać.
No i następny rozdział! Przepraszam Was, że tak długo... :( Dodawajcie komentarze!!!!
Jedna rzecz mnie ciszy; prawie 100 wejść!!! AAAAA!!!!
Słyszałyście o tej akcji z wstążkami?
Directioners-czerwona
Beliebers-fioletowa
Mixer-pudrowy róż
Roomies-brązowa
Selenators-niebieska
Lovatics-zielona
Swiftie-biała
Rohannanavy (czy jakoś tak) - ciemno zielona
TVD family-czarna
Sheerenators-pomarańczowa
Brats-szara
Smilers-kremowa
Rushers-granatowa
Barbz-ciemny róż
Arianators-turkusowa
Prosoners-zółta
Skoczykoholik-neonowa zieleń
Janoskianators-złota
Angels-srebrna
Mahonies-łososiowa
Animals-miętowa
Lanatics-ciemno bordowa
Jakie Wy nosicie/będziecie nosić? Ja już mam czerwoną i pudrowy róż.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




























